Wolna wola w ujęciu religijnym.
Religie są zmuszone odwoływać się do wolnej woli człowieka, ale bez zniekształcenia jej istoty, nie mogłyby manipulować ludźmi.
Nie da się ominąć faktu, że człowiek w swoim życiu dokonuje wyborów. Wybór jest skutkiem docierających do człowieka bodźców, które odbieramy zmysłami. Wszystkie bodźce dzielimy na dobre lub złe dla nas. I tu wkracza religia, która wszystkich ludzi wrzuca do jednego worka i wprost definiuje, co dla wszystkich jest dobre, a co jest złe. Co gorsze, wmawia się ludziom, że wybór, którego dokonają jest skutkiem ich wolnej woli.
A jak jest w porządku naturalnym?
Otóż, człowiek jako istota rozumna, został wyposażony w fundament, czyli wolną wolę, na którym buduje swój rozwój.
Rozwój może być tylko pozytywny, bo przeciwieństwem rozwoju jest stagnacja.
Dlatego człowiek z natury swojej przyjmuje dobre bodźce, a złe odrzuca, ale punktem odniesienia musi być własne doświadczenie, a nie kopia cudzych dodwiadczeń.
Dotykamy tu pojęcia prawdy, o której szerzej bedę pisał później, a dziś zwrócę uwagę na to, że religie zmuszają swoich wiernych do kopiowania cudzych doświadczeń.
W tym wszystkim ukryty jest zbrodniczy proceder, czyli duchowni mogą czynić zło drugiemu człowiekowi, nazywając czyn dobrym, bo kto z wiernych zaneguje "wolę Boga"?
W tym miejscu dochodzimy do sedna problemu, który można wyrazić jedną tezą:
"wolna wola człowieka, która ma źródło w woli bożej, jest oszukiwaniem jego własnych doświadczeń, co skutkuje złym wyborem, a to prowadzi do fatalnych konsekwencji".
W następnym poście napiszę o prawdzie, którą cynicy religijni zamieniają w fałsz.
Komentarze
Prześlij komentarz