Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2025

Wróg - pojęciem anty intelektualnym.

"Wroga" definiuje się jako  osobę lub społeczność, która ma nieprzyjazny stosunek do innej osoby lub społeczności, zwalcza ją i działa na jej szkodę. Jak nasz intelekt wzbudza poczucie nieprzyjaźni? Otóż, tylko wtedy, gdy nastawiony jest tylko do szukania wad u innej osoby. Bardzo często wynika to z tego, że człowiek przyjmuje wręcz dogmatyczny zespół cech negatywnych i z góry, gdy zauważy choćby jedną taką cechę, przekreśla daną osobę, czyli wyklucza "przyjazność". W tym miejscu pojawia się jednak pytanie, czy aby te negatywne cechy u kogoś nie są projekcją naszych negatywnych cech, które nieprzyjaźnią chcemy ukryć przed światem? Trzeba pamiętać, że projekcja nie jest przejawem inteligencji, bo ta powinna opierać się na wiedzy, którą przekuwamy w czyny, a te przynoszą korzyści otoczeniu. Jeżeli widzimy w okół same negatywne cechy, to oznacza, że zamykamy się przed prawdą, która chce do nas dotrzeć i dlatego tę prawdę czynimy sobie wrogiem, zaczynamy z nią walczyć i...

Dialog - wysłuchać, zrozumieć, podsumować.

Zauważmy, jak powszechnie definiuje się pojęcie "dialog". Dialog – wypowiedź wielopodmiotowa, rozmowa dwóch lub większej liczby osób. W powyższej definicji używa się tylko słowa "rozmowa". Czy zatem to wystarczy, abyśmy mieli doczynienia z dialogiem? Z życiowego doświadczenia wiemy, że gdy dwie osoby rozmawiają, to jedna z nich mówi, a druga słucha. To jest ten podstawowy element dialogu, czyli wysłuchać osobę mówiącą. Jednak samo wysłuchanie niczego nie wnosi do relacji. Osoba słuchajaca powinna zrozumieć, co w swojej wypowiedzi konwersarz nam chce przekazać.  Abyśmy mieli doczynienia z dialogiem, rozmowa przechodzi do schematu pytanie - odpowiedź, aby w ten sposób każda ze stron była pewna tego, czy mówimy o tym samym. Jeżeli pojawiają dię wątpliwości pod tym względem, to dialog przechodzi na poziom argumentacji z zachowaniem zasady przyczynowo - skutkowej, innymi słowy, nasze wypowiadane zdania powinny być logiczne, bo tylko na logice powinna opierać się argument...

Ufam, czyli wiem.

Tak jak pisałem w poprzednim poście, zaufanie musi być oparte na szczerości, która jest równoznaczna z prawdą. Dlaczego mamy problem z mówieniem prawdy? Ponieważ braki w wiedzy nakazują nam wręcz "coś dopowiedzieć" i bardzo często jest to oparte na nieprawdziwych informacjach. Zaufanie, jakim możemy i chcemy obdarzyć drugą osobę, powinno opierać się na wiedzy o samym sobie i wiedzy o tej drugiej osobie. Dlaczego tak bardzo ważna jest ta korelacja? Wiedza o nas samych pozwala przygotować grunt do relacji z drugą osobą. Wiedząc jakie mam zalety i wady mogę od samego początku relacji, kierować ją w stronę pozytywnych skutków. Oczywiście, tak jak zaletami chcemy się chwalić, to nie powinniśmy ukrywać wad, bo wtedy można pokazać, że mimo tych wad, mogę tworzyć dobre relacje. Ważnym jest przy tej okazji, aby i druga osoba przyjęła taką postawę, bo wtedy mimo wad u jednej i drugiej osoby, można się skupić na zaletach. Bardzo trudnym procesem jest eliminowanie wad, bo one mogą mieć r...

Miłość - "kochać, jak to łatwo powiedzieć".

Jak definiuje się "miłość"? Otóż -  Miłość  to uczucie, typ relacji międzyludzkich, zachowań, postaw. Dla mnie zastanawiającym jest to, że w definicji łączy się pojęcie "uczucie" z pojęciem "relacje międzyludzkie". Przeanalizujmy to. Otóż, uczucia to pojęcie często używane zamiennie z emocjami, jednak nierównoznaczne, ponieważ część uczuć nie wypływa z emocji. A emocja (od łac. e movere, „w ruchu”) – stan znacznego poruszenia umysłu. Emocje charakteryzują się tym, że pojawiają się nagle i zawsze łączą się z pobudzeniem somatycznym; mogą osiągnąć dużą intensywność, ale są przejściowe. Z powyższego wynika, że emocje wyrażamy  naszym ciałem, ale uczucie "bezobjawowe" jest tylko myślą, więc nie może być relacją z drugim człowiekiem. Dopiero, gdy myśl przeobrażona zostanie w słowo, gest lub czyn, to mamy doczynienia z relacją międzyludzką. Najpopularniejszą formą relacji z uwzględnieniem "miłości" jest słowo "kocham", czyli skutek ...

Nadzieja wewnętrznym magazynem życiowej energii.

Otóż, obecnie tak się definiuje nadzieję: Nadzieja – życzenie zaistnienia określonego stanu rzeczy i niepewność, że tak się stanie. Pojęcie nadziei traci sens przy wartościach skrajnych subiektywnego prawdopodobieństwa sukcesu. Przy 100% odczuwamy jedynie emocje pozytywne, głównie radość, a przy 0% negatywne, zależne od tego czym są dla nas niespełnialne (w zakładanym przedziale czasowym) oczekiwania Powyższa definicja wskazuje na "życzeniowość" w kreowaniu określonego stanu rzeczy. A w jakim zakresie możemy taki określony stan rzeczy kreować? Potrzebna jest nam do tego wiedzą z określonej dziedziny i umiejętności przekucia tej wiedzy w określony stan rzeczy. Kiedy nie osiągniemy celu? Otóż tylko wtedy, gdy mamy zbyt małą wiedzę lub zbyt małe umiejętności. Dlatego do definicji nadzieję właczono słowo "niepewność", której celem jest miotanie naszymi emocjami. Czy powinniśmy do wiedzy wplątywać niepeność? Nie, gdyż zdobywanie wiedzy jest nieustannym procesem, w który ...

Wiara roznieca schizofrenię intelektualną.

W psychologii do wiary podchodzi się jako nadawanie dużego prawdopodobieństwa prawdziwości twierdzenia w warunkach braku wystarczającej wiedzy. Czyż nie widzimy tu absurdu przy postawieniu znaku równości pomiędzy "dużego prawdopodobieństwa" a "braku wystarczającej wiedzy"? Przecież takie potraktowanie "wiary" nie zachęca do tego by poszerzać horyzonty wiedzy, bo wystarczy nadawać duże prawdopodobieństwo prawdziwości twierdzenia. Dla mnie powyższe jest dowodem na to, że "wiara" jest tylko złudzeniem, które jest zniekształconą interpretacją istniejących bodźców zewnętrznych, czyli ów brak wiedzy na temat tych bodźców niczego nie uprawdopodabnia, a jedynie odsyła do nierealnej wyobraźni, która odrywa człowieka od rzeczywistości. W psychologii mówi się w tym przypadku o zaburzeniach, ale wierzących się nie leczy z wiary, tylko uznaje jako "normalne zachowanie". Ta sama psychologia odwołuje się  równiez do innych wniosków, czyli "złudze...

"Bóg", czy "bóg"? Zwariować można.

Zacznijmy od definicji pojęcia "Bóg" i "bóg" według Słownika języka polskiego: "Bóg" - w religiach monoteistycznych: istota nadprzyrodzona, stworzyciel i pan wszechświata. "bóg" - 1. w religiach politeistycznych: istota, osoba, zwierzę, roślina lub rzecz będące przedmiotem kultu; 2. człowiek lub przedmiot bezkrytycznie uwielbiany. Do której definicji powinien odwoływać się ateista? Otóż, mamy doczynienia z dwoma scenariuszami. 1. Jeżeli ateista jest tylko przeciwnie nastawiony do religii, ale żyje tak, jak ludzie religijni, będzie odwoływał się do definicji pojęcia "bóg", gdyż odrzucając pojęcie "Bóg", może uczynić przedmiotem kultu jakąkolwiek osobę, zwierzę, roślinę lub rzecz. To oznacza, że ateista, który "zakochał się na śmierć i życie" lub jest wegetarianinem, albo weganinem, lub wszystkie zarobione pieniądze przeznacza na zakup nowego modelu samochodu ma cechy osoby religijnej, która wszystko co ma "poświę...

Religie odwracają pojęcia, aby człowiek wpadł w czeluść życiowych tragedii.

W poprzednich postach pisałem, jak religie wpływają na definicje pojęć. Można to nazwać "naturalnym" procesem, który ma pomóc osiagnąć postawiony sobie cel. Celem religii jest manipulacja dla korzyści materialnych, a do tego potrzebna jest "odpowiednia" interpretacja pojęć, które są powszechnie używane. Ten post jest zapowiedzią ponownej analizy pojęć, ale przez pryzmat ateizmu. Od następnego postu bedę analizował ateizm pod kątem prawidłowego rozumienia pojęć, których zadaniem jest opisywanie otaczającej nas rzeczywistości. Religie odstawię już na bok, będę do nich wracał jedynie na potrzeby czytelników, aby odnieść się do konkretnych  ich aspektów. Od jutra przestrzenią w której będę się poruszał, będzie ateizm jako forma światopoglądu opartego na własnych doświadczeniach, których skutkiem powinno być dobro ogółu. Oczywistym jest, że ateizm jest przeciwstawieniem się teizmowi i deizmowi, ale jako nurt myślowy nie powinien w jakikolwiek sposób odwoływać się do isto...

"Sacrum i profanum" - religijne odwrócenie pojęć.

Religie w sposób cyniczny rozgrywają tymi dwoma pojęciami. W ich rozumieniu sacrum i profanum ma zwrócić wszystkim uwagę na to, że istnieje dobro i zło. Ale do czego tak naprawdę religie używają koniunkcji tych dwóch pojęć? Otóż do tego, by mydlić ludziom oczy. Koniunkcja sacrum i profanum służy religiom do tego, by mieszać ze sobą te pojęcia tak, aby zawsze "na wierzchu" było to, co wygodne dla duchowieństwa. I tak kapłan w światyni celebruje sacrum, a w życiu poza świątynią profanuje te wszystkie "wartości", o których jest mowa w świątyni. W dodatku, kapłani w świątyni wytykają swoim wiernym wszelkie formy profanum i wzywają ich do sacrum. I co obserwujemy? Wierni wiedząc, że kapłani profanują sacrum, czynią podobnie, bo kapłani ich z tego usprawiedliwią, gdyż kapłani nie chcą stanąć  oko w oko z wiernym, który mu to profanum będzie wytykał. Co jest źródłem tak cynicznego rozgrywania pojęciami sacrum i profanum? Otóż, w rozumieniu religii sacrum jest połączone z u...

Spowiadasz się? Niszczysz swoje sumienie.

Skąd taka teza? Otóż, wystarczy odnieść się do pięciu warunków dobrej spowiedzi. Oto one: 1. Rachunek sumienia  2. Żal za grzechy  3. Mocne postanowienie poprawy  4. Szczera spowiedź  5. Zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu. Jak widać na pierwszy rzut oka, prawie nikt nie spowiada się dobrze, o czym za chwilę, ale wiekszość po spowiedzi przystępuje do "komunii świętej". Dlaczego prawie nikt nie spowiada się dobrze? Bo największy problem jest z dwoma ostatnimi warunkami, które są ze sobą połączone zasadą przyczynowo - skutkową. Otóż, jeżeli szczerze wyznamy wszystkie nasze "grzechy" wobec bliźnich, to musimy im zadośćuczynić za te "grzechy".  Jeżeli obraziliśmy kogoś słowem, powinniśmy go za to przeprosić, jeżeli kogoś okradliśmy, powinniśmy mu oddać skradzioną rzecz. Ale co z tzw. "zdradą małżeńską", aborcją, z pożyciem bez ślubu kościelnego, życiem w związku jednopłciowym? Kościół z jednej strony piętnuje te grzechy, ale nie jest wstanie zwery...

Religie usprawiedliwiają ludzkie żądze.

Jak już pisałem z żądzami mamy doczynienia przy braku umiaru w każdej sferze ludzkiego życia. Religie od samego swego początku wytykają ludziom ich słabości, nazywając je "grzechami". W tradycji chrześcijanskiej sformułowano "siedem grzechów głównych", aby pozornie skierować człowieka na drogę walki z tymi słabościami. Jak to wygląda w praktyce? Omówię to na przykładzie owych siedmiu grzechów głównych. Pycha:  nadmierna miłość własna, poczucie wyższości. Pragnienie własnego dobra jest wpisane w naturę człowieka i aby to dobro miało pełny wymiar, człowiek musi dostrzegać jego działanie w okół. "Nadmierna miłość własna" skierowana jest przeciwko temu dobru, gdyż człowiek powinien swoje dobro kierować w stronę "Boga", bo to dla niego mamy czynić dobro, aby ten nas wymagrodził po śmierci życiem wiecznym. Jak to się przekłada w praktyce ludzi religijnych? Oddaj część swojego "materialnego dobra" w ofierze "Bogu", a ten "łaskaw...

Moralność, czyli etyka skażona żądzami.

Powszechnie przyjęto, że Moralność –  to zbiór zasad (norm), które określają, co jest dobre, a co złe. Zauważmy, że ta definicja nie określa, kto ookreśla ten zbiór. Dlaczego? Otóż po to, by tym pojęciem manipulować. Bo czym jest moralność? Otóż, jest to zbiór nakazów i zakazów, które w historii były z góry narzucane przez jednostki pozostałej części społeczności. Zadawałem już to pytanie - skąd ktoś może wiedzieć co jest dla mnie dobre, a co złe, skoro ten ktoś opiera się na własnej hierarchii wartości, które niekoniecznie są dobre dla ogółu? Zauważmy, że moralność ma za zadanie podtrzymywanie swojej władzy w przeróżnych jej aspektach. Mając możliwość zakazywania i nakazywania komuś czegokolwiek podbudowujemy swoje ego nie zauważając, że po drodze kogoś krzywdzimy. Wniosek jest prosty - moralność to atrybut władzy, a ta podszyta nieokiełznanym ego czyni wokół spustoszenie. Czym zaś jest etyka? Zasady etyczne w odróżnieniu od moralnych są ogólnymi, filozoficznymi twierdzeniami, wyn...

"Droga do Boga" - drogą donikąd.

Religie w sprytny sposób wykorzystują alegorię drogi do tego, by zniewolić umysły swoich wiernych. Wiekszość ludzi drogę kojarzy sobie że ścieżką, na której są drogowskazy, ale tak jak w systemie komunikacyjnym jest to naturalne, to jednak w sensie "ścieżki życia" zapominają, że te drogowskazy tworzą inni ludzie nie koniecznie zgodnie z dobrem ogółu. To dlatego religie wykorzystują system nakazowo - zakazowy, który ma prowadzić do jedynie słusznego celu, czyli "Boga". Dramatem jest to, że duchowni dowolnie interpretują sobie te nakazy i zakazy, bo ludzie religijni stają się nieszczęśliwi, gdyż muszą udawać "szczęście płynące od Boga". Dlaczego taki system nakazowo - zakazowy jest najprostszym sposobem do manipulacji? Ponieważ w ten sposób oddala człowieka od naturalnych "drogowskazów". Tak jak w terenie możemy bez drogowskazów trafić w odpowiednie miejsce, czyli wystarczy wiedzieć gdzie jest północ, tak w życiu można kierować się naturalnymi wska...

Ciąg dalszy o cnotach religijnych, które mogą zniszczyć nam życie.

Religie stworzyły aż siedem cnót głownych, które mają być wskazówką do odnajdywania Boga w sobie. Czy rzeczywiście posługując się definicjami tych cnót możemy odnaleźć Boga? Sprawdźmy to analizując kolejne cztery cnoty kardynalne. Roztropność - cnota moralna, która wyraża się umiejętnością dobierania właściwych środków prowadzących do celu. Jest zasadą doskonalenia postępowania człowieka. Człowiek roztropny korzysta z rozumu, który powinien dostarczać elementów osądu czy też kryteriów oceny. Potrafi też zasięgnąć rady u innych. Jak jest w praktyce wykorzystywana ta definicja? Po pierwsze musimy postawić sobie cel. Dla złodzieja będzie to kradzież. Teraz trzeba dobrać środki prowadzące do osiągnięcia tego celu, czyli złodziej korzysta z rozumu i przygotowuje plan, tak, aby skutecznie i "bezpiecznie" dokonać kradzieży. Taki złodziej również "zasięgnie języka", czyli porad, które ten plan "udoskonalą". Czy złodziej jest roztropny? Z definicji wynika, że tak, ...

Cnota religijna jest źródłem nieczystości.

Oto cnoty teologalne, których źródłem są religie. W prosty sposób opiszę deprawację owych "cnot", czego skutkiem jest "nieczystość", która zalewa wnętrze ludzi religijnych. I tak: Wiara (łac.fides )  Jak pisałem wcześniej izoluje ona człowieka od otoczenia, z którym ów się nie liczy, bo "Bóg" jest najważniejszy, a wszystko poza nim jest nic nie warte, więc "warte" odrzucenia. Proces odrzucania skażony jest ryzykiem, że odrzucić też możemy dobro, jakie płynie ze strony drugiego człowieka lub środowiska, w którym żyjemy. Naturalnym jest odrzucanie zła, ale jeżeli "wsłuchujemy się w głos Boga", to okazać się może, że to zło jest dobrem, lecz tylko zdeformowanym przez żądze duchowoeństwa. I to właśnie jest "nieczystoscią", która z czasem czyni wszystko w okół wrogiem, aż w końcu człowiek sam siebie odrzuca i nie akceptuje. Nadzieja (łac.  spes ) Podstawową cechą nadziei jest pozytywne myślenie o sobie i otoczeniu, czyli człowiek w...

Pobożnością wyrządzasz innym krzywdę.

Pobożność jest cechą, którą widzą ludzie religijni. Tylko oni widzą w pobożności  odznaczającą się głęboką wiarę i poświęcanie chętnie czasu na spełnianie form kultu religijnego. Dlaczego nazywane jest to pobożnością? Ponieważ, to ma dowartosciować ludzi religijnych, chcą się poczuć potrzebni w określonej społeczności. Pisałem już, że jest to potrzeba w obrębie nic nie wnoszących do rozwoju działań. Zawężone są tylko do kultu religijnego, który w szerszej perspektywie jest bezproduktywny. A co na to Starożytni Rzymianie? Oni mieli swoje łacińskie słowo  pietas, które  wyrażało oryginalnie wysoko cenioną rzymską cnotę. Człowiek posiadający  pietas  spełniał swe obowiązki wobec bogów, kraju, rodziców i krewnych. W najwęższym sensie był to rodzaj miłości syna należny wobec ojca . Czy współczesna "pobożność" ma cokolwiek wspólnego z rzymskim "pietas"? Otóż, osoby spoza religii widzą, że ci tak zwani "pobożni" tylko w świątyniach są "świeci", czyli ży...

Religijna pokora przeradza się w dominację.

Jak definiuje słowo "pokora" Słownik języka polskiego? Otóż, Pokora to  1. «świadomość własnej niedoskonałości» 2. «uniżona postawa wobec kogoś» Zobaczmy jak religie wpłyneły na znaczenie tego słowa. Jeżeli mam być świadomy swoich niedoskonałości, to co ma być źródłem mojego dobra, które chcę czynić innym? Moje słabosci nie powinny przesłaniać dobra, które mimo słabosci jest we mnie i moim zadaniem jest uzewnętrznianie go. Jeżeli mam mieć uniżona postawę wobec kogoś, to czy mam pochwalać czyjeś słabości? Milczenie wobec zła niczego nie buduje, a wręcz przeciwnie burzy wszystko wokół. W tej definicji pokory, która jest powszechnie przyjęta, religie wymagają takiej pokory od wiernych, aby ci cały czas widzieli w sobie "grzeszną naturę" oraz darzyli "szacunkiem" duchownych, którzy swoją pokorę pokazują jedynie przy ołtarzu by pokazać "wielkosć Boga", wobec którego mają być pokorni. Do czego prowadza takie podwójne standardy? Oczywiście do dominacji....

Charyzma - ukryte słabości przekuwane w ideał.

Żeby rozpocząć analizę pojęcia "charyzma", powinniśmy siegnąć do powszechnie obowiazującej definicji, czyli  Charyzma  ( gr.  chárisma  „dar”) – termin zaczerpnięty z teologii, gdzie określał jednostki obdarowane łaską boską, „darem bożym”, obecnie rozumiany jest jako atrybut, osobista cecha jednostki, wyjątkowa jakość jej przypisywana, coś, co ktoś posiada lub jest w to wyposażony. Charyzmę utożsamia się z wszelkiego rodzaju osobistymi cechami jednostki, które czynią ją wyjątkową na tle reszty społeczności. Zwróćmy uwagę na pewne aspekty w tej definicji. Otóż pierwszy to pochodzenie tego słowa, czyli z greckiego - "dar", a drugi, to ten, że to słowo wywodzi się z "teologii", co oznacza, że od razu dopisano do słowa "dar" słowo "boży". Widzimy w sposób jaskrawy ingerencję duchownych w pojmowaniu słowa "dar" i mimo, iż współcześnie mówi się o cechach, które wyróżniają jednostkę z "tłumu", to nadal słowo "dar...

Dlaczego religie wymyśliły pojęcie "sekty"?

Powszechnie przyjmuje się, że "sekta" to grupa religijna, społeczna lub ideologiczna, która często charakteryzuje się silnym, charyzmatycznym przywództwem, zamkniętą strukturą, stosowaniem technik manipulacji psychologicznej oraz ekstremalnymi lub ekskluzywnymi przekonaniami. Termin może być używany w neutralnym znaczeniu jako określenie grupy powstałej na skutek rozłamu (schizmy) lub w negatywnym kontekście, szczególnie gdy odnosi się do tzw. grup destrukcyjnych, które są powszechnie uznawane za szkodliwe.   Dlaczego to pojęcie wymyśliła religia? Odpowiedź kryje się w ostatnim zdaniu powyższej definicji. Zadaniem religii jest szerzyć swoją doktrynę i pociągać jak najwiekszą liczbę ludzi. Tak więc te mniejsze grupy najlepiej nazwać za szkodliwe i wtedy jeszcze bardziej można kłaść nacisk na "dobro" płynące z określonej religii. Pojęcie sekty powstało na bazie kultury rzymskiej. Zauważmy, że etymologia słowa "sekta" wywodzi się z łaciny, czyli  od secta – k...

"Święte teksty" w religiach są intelektualną zasadzką.

Na samym początku trzeba napisać, że religijne tzw. "świete teksty" były pisane przez bardzo długi czas, gdyż był on potrzebny do zbudowania takiego przekazu, który pozwoli potencjalnym wiernym przyjąć "idee" w nich zawarte i jednocześnie stworzyć system sprawowania władzy nad ludźmi, z której będą płynąć profity. Dodatkowo trzeba było uwzględnić wielu autorów i okresów, w których te teksty zostały napisane. Posłużę się przykładem religii chrzescijańskiej, która to w bardzo jaskrawy sposób pokazuje, jak można manipulować tekstami. Najstarszy tekst datuje się na 50 r. n. e., a "kanon 27 ksiąg uznano za "święty" dopiero w 1546 r. na soborze trydenckim. O czym to świadczy? Otóż o tym, że trwały ciągłe spory, co do ostatecznej formuły "podstawy wiary", a wynikało to z tego, że ówcześni biskupi mieli różne potrzeby, które ta wiara miała zaspokoić. I tak, ostatecznie ustalono "święty kanon", który umożliwil zdecydowanej większości biskup...

"Świętość" ubrana w "płaszcz zgorszenia".

Religie chcąc ukryć profanum dobra stworzyły pojęcie "świetości". Oczywiście genezą tego pojęcia jest pojęcie "raju", bo do niego mogą trafić tylko święci. Według teorii religijnych "dobre uczynki" zbliżają nas do świętości, ale jak naprawdę jest z tymi dobrymi uczynkami? Otóż przykład idzie z góry. Duchowieństwo z zasady powinno dawać przykład, a co obserwują ludzie? Duchowni są jedynie zaangażowani w sprawowanie kultu bożego i jak widzą wierni niczego im nie brakuje. Oczywiście wierni mają świadomość, że ten dobrobyt płynie z ich kieszeni, ale w oczy rzuca się przepych, którym duchowni wręcz kują w oczy. Najwyraźniej to widać u wyższych hierarchów duchowieństwa, ale że wiekszość wiernych ma ograniczony wgląd w majątek i styl życia takiego biskupa, to mają przed oczami tylko jego postać rozmodlonego i pokornego "sługi bożego". Mimo tego wszystkiego ludzie to widzą lub wiedzą ze słyszenia i nie protestują, a jedynie skłaniają się do naśladowania....

Religia jest sugestią, której zadaniem jest oszukać nasze zmysły.

Powszechnie przyjęto, że sugestia to rodzaj bezpośredniego przekazu, poprzez który dana osoba wywiera wpływ na decyzje, przekonania, myśli, opinie i zachowanie innej osoby lub grupy osób, nie odwołując się do racjonalnej argumentacji i nie stosując przymusu. Sugestia psychologiczna to proces, w którym idea (myśl) jest indukowana lub przyjęta przez drugiego człowieka, bez argumentów czy polecenia lub przymusu. W komunikacji interpersonalnej to sekwencyjny proces, w którym jedna myśl lub wyobrażenie prowadzi do drugiego. Jak widzimy, z powyższego wynika, że źródłem sugestii jest przede wszystkim słowo, ale wiemy także, że pewne gesty lub działania także mogą coś nam sugerować. W tym miejscu warto zwrócić uwagę na to, że sugestie odbieramy zmysłami, czy to słuchu, wzroku, węchu, smaku lub dotyku. Przedstawienie na początku rozumienia pojęcia sugestii, wyraźnie wskazuje, że ta nie odwołuje się do racjonalnej argumentacji, dlatego jej zadaniem jest wprowadzanie człowieka w błąd. Ki...

Struktura zła ma zagłuszać nasze dobro.

Jak pisałem w poprzednim poście religie mącą ludziom w głowach i ci nie potrafią w pełni świadomie stwierdzić co jest dobrem, a co jest złem. Bez Poznania struktury zła, człowiek będzie błądził w poznawczej mgle i ponosił straty. Jak wygląda struktura zła? Częściowo już o tym pisałem, ale warto to zebrać w jednym tekście, aby jego obraz był wyrazisty, a tym samym łatwiej było to zło jak najszybciej spostrzec i uchronić się przed nim. Na wstępie trzeba poruszyć kwestię genezy zła. Religie najczęściej okreslają ką jako bunt przeciw Bogu. Czy zatem Bóg mógł stwarzać i nazywać wszystko, co stworzył dobrem? Przecież dobro nie zbuntuje się przeciw dobru. Stąd religie cynicznie zaprzeczyły doskonałości Boga i to co stworzył nazwały "bytami przygodnymi", skażonymi złem. Żeby więc uznać słabości ludzkiej natury, trzeba odrzucić tezę o doskonałości Boga. W tym miejscu możemy się zająć naturą człowieka, która obarczona jest słabosciami. Tymi słabościami są: lęk, nierealna wyobraźnia, kt...

Czym więc jest "wiara w Boga"?

Wiara w Boga ma swoje źródło w źle rozumianym stwierdzeniu, że "mogę wierzyć w coś lub kogoś, bo mi wolno". Czy w praktyce życia człowiek nie odkrywa faktu, że wiara w cokolwiek lub kogokolwiek nie przynosi żadnych korzyści, czyli w konsekwencji jest dla niego stratą? I co z tą wolnoscią owej wiary? Czy wolno mi wierzyć w krasnoludki? A jaką mam z tego korzyść? Jeżeli bedę wierzyć, że krasnoludki są lepsze od ludzi, bo tak przedstawiane są w literaturze, to swoją egzystencję będe opierał na szukaniu tego, co jest nierealne i tym samym oddalał się od ludzi, bo nie będę im ufał i czuł ciagłe zagrożenie z ich strony. Zatrzymam się w rozwoju i w końcu doprowadzę do samodestrukcji. Z powyższego wynika, że wolno mi wierzyć w to, co realnie będzie mi przynosić korzyści. Taka wiara musi być silnie umocowana w realiach mojej osoby oraz realiach otoczenia, w którym przychodzi mi żyć. Jak widać, tak naprawdę wolno mi wierzyć w siebie i to, co ma za zadanie mnie wzmacniać w dążeniu do re...

Źródłem obłudy jest religia i prowadzi człowieka do samodestrukcji.

Jak już pisałem w poprzednim poście, obludą jest brak koniunkcji pomiędzy myśleniem, mówieniem i działaniem Dlaczego tak trudno uzyskać tę koniunkcję? Pierwszym powodem jest to, że myślenie jest najskrytszych procesem naszej aktywności. Ta skrytość powoduje, że nie mamy żadnych oporów aby tworzyć alternatywny "świat", w którym mogą nam się mieszać rzeczy realne z rzeczami nierealnymi. Pierwszym etapem weryfikacji tego, czy coś jest realne lub nierealne jest uzewnętrznienie tych myśli poprzez słowo lub gest. Jeżeli ktoś wskazując na szafę powie, że to jest słoń, każdy z otoczenia uzna to za poza normatywne. Jeżeli ktoś będzie "chodził" na rękach, to inni uznają, że człowiek chodzi na nogach. Drugim powodem braku koniunkcji jest dysonans jaki powstaje w działaniu, które jest skutkiem koniunkcji myślenia i mówienia. Przejawia się to np. w sytuacji, gdy myślimy i mówimy, że jesteśmy uczciwi, ale dla komfortu sytuacji przywłaszczymy sobie znalezione pieniądze, bo powszec...

Rodzina w ujęciu religijnym jest zaprzeczeniem miłości.

Religie uczyniły z rodziny "świętość" wyrażając ją w nakazie "czcij ojca i matkę swoją" oraz w nierozerwalności małżeństwa. Czy takie podejście do relacji najbliższych sobie osób jest faktycznie przejawem miłości, którą powinniśmy pojmować jako dobro wspólne w rodzinie? Czy wręcz czczenie rodziców przez dzieci pozwala im na indywidualne spojrzenie na siebie w kontekście swoich predyspozycji i możliwości? Dobrze wiemy, że jakiekolwiek braki u rodziców przenoszone są na dzieci, a totalne posłuszeństwo dzieci względem rodziców "deformuje" dzieci i hamuje ich rozwój. Jeżeli rodzice nie chcą poszerzać swojej wiedzy, to nie bedą kładli nacisku na wykształcenie dzieci. Bez wiedzy dzieci zamykają się w skorupie "szarości życia" i nie stawiają sobie ambitnych celów. Kolejny wymiar "czczenia" rodziców to użytkowania sobie prawa do wymierzania "sprawiedliwości" przez rodziców, czego skutki mogą być przerażające. Zwrócę uwagę tylko na jed...

"Dobro boże" sprzeczne jest z dobrem ogółu.

Czym tak naprawdę jest "dobro boże"? Otóż jest subiektywnym podejściem do życia tzw. "przedstawicieli Boga" na Ziemi, czyli duchowieństwa. Oczywiście duchowni odwołują się do tekstów, w których jest zawarta "wola Boża", ale wszyscy wiemy, że te teksty napisali ludzie, którzy wykorzystując ludzkie słabosci chcieli stworzyć komfort dla siebie. Duchowni uczynili to w cyniczny sposób tworząc ideę składania ofiar Bogu oraz form jałmużny dla pozornego dbania o biednych, którzy są "dziećmi Boga". Przecież od razu widać, jak w ten sposób stworzono cyniczną samonapędzającą się machinę finansową, której głównym zadaniem było i jest powiększanie i umacnianie wpływów religii na życie co raz większej liczby ludzi. Duża część z ofiar i jałmużny jest przeznaczana na podtrzymywanie obecnego stanu posiadania oraz powiększania majątku przez instytucje religijne. To religie wprowadziły zadadę "świętości" własności, w kontekście tezy, że "wszystko jes...

"Sprawiedliwość boża" poza "złotym środkiem".

Religie od swojego zarania głoszą tezę, że "Bóg za dobre wynagradza, a za złe karze". To ma być "Boska sprawiedliwość". Przecież od razu nasuwa się spostrzeżenie, którego źródłem jest codzienne życie, że karą i nagrodą zajmują się ludzie, którzy z różnych względów uzurpują sobie do tego prawo. Odwieczny problem człowieka tkwi w skodyfikowaniu norm, które mają obowiązywać powszechnie. Źródłem tego problemu tkwi w stworzeniu koniunkcji "prawa Bożego" z prawem świeckim, czyli religie wymagają, aby prawo świeckie było zakorzenione w "prawie Boskim". A czym jest "prawo Boskie"? Zauważmy, że to prawo zostało nadane przez "wybrańców Bożych", a których w rzeczywistości ludzie powołali do tej "funkcji". Z powyższego wynika, że ta kompilacja czynnika "boskiego i ludzkiego" ma swoje źródło w stworzonej idei prawnej przez człowieka, który chcąc mieć władzę musiał wprowadzić jakąś formułę norm i zasad. Od samego początk...

Jak rozpoznać kłamstwo w praktyce życia?

Koniunkcja czterech zasad - zasady zmienności, zasady skrajności, zasady różnorodności i zasady paradoksu wymagają głębszej refleksji, czyli trzeba na to poświęcić więcej czasu, a wspólczesnemu człowiekowi co raz bardziej brak jest tego czasu. Chcę więc spróbować na kilku przykładach z życia podpowiedzieć sposób na szybszą analizę i jednocześnie szybki wniosek, aby w ten sposób ustrzec się przed kłamstwem, co skutkować będzie wyborem dobra, które pozwoli na rozwój. Docierające do nas informacje rzutują na podejmowane przez nas decyzję. Jeżeli informacje będa fałszywe, decyzja będzię błędna, a skutek odczujemy w formie straty. Moje przykłady odniosę właśnie do strat, gdyż te bardziej zapadają w pamięci i objawiają się żalem. Najwyraźniej odczuwamy straty finansowe, bo one rzutują na naszą codzienną egzystencję. Przejawem takiej straty jest oszustwo. W jakiej sytuacji możemy stać się ofiarą oszustwa? Otóż, gdy zabraknie zasady paradoksu i skrajności, a ich brak zauważymy, gdy ktoś nam bę...

Kłamstwo zagrożeniem egzystencji człowieka.

Dlaczego kłamstwo może doprowadzić do zagłady gatunku ludzkiego, a w konsekwencji życia na Ziemi? Kłamstwo jest źródłem chaosu i nieprawdą jest to, co głoszą religie, że "na początku był chaos". Wszechświat powstał w zgodzie z regułą porządku, która bazuje na koniunkcji czterech zasad: 1. Zasady zmienności 2. Zasady skrajności 3. Zasady różnorodności 4. Zasady paradoksu Zasada zmienności odkryta przez Heraklita z Efezu w skrócie brzmi "wszystko płynie", czyli zmienia się. Zasada skrajności bazuje na przeciwieństwach, które są elementem zasady zmienności, czyli żeby była noc, wpierw musi być dzień, a żeby było ciepło, wpierw musi być zimno. Zasada różnorodności opiera się na tym, że we Wszechświecie nie istnieją dwie takie same formy. Zasada paradoksu przejawia się zależnością, w której żeby była reguła musi wystąpić choć jeden wyjątek od tej reguły. Powyżej napisałem, że porządek to koniunkcja tych czterech zasad, czyli wszystkie zasady muszą zaistnieć jednocześnie....

Kult zmarłych jest odwróceniem porządku natury.

Religie nie miały innego wyjścia, jak tylko wprowadzić kult zmarłych. Dlaczego? Ponieważ to była najprostsza droga do stworzenia "świata niematerialnego", a więc kreacji "niewidzialnego Boga". W tym momencie zastąpiono rozumową analizę przeżywaniem emocjonalnym, które stało się najgroźniejszą pułapką w życiu człowieka. W tym życiu pojawiła się tzw. "duchowość", której zaczęły przeszkadzać rzeczy materialne. Odkąd są religie, powstają wypaczone "idee", gdyż człowiek ponad rzeczy materialne zaczął stawiać duchowość i w ten sposób, to co materialne musiało zmieniać swoją istotę. Wszyscy musimy jeść by żyć, ale religie wprowadzają zasadę "nie samym chlebem żyje człowiek", przy czym duchowieństwo się obżera, a wierni muszą pościć. W świecie pieniędzy, zamiast rozumnego podejścia do zarabiania i wydawania, religie głoszą "nie gromadźcie skarbów na Ziemi", a duchowieństwo pławi się w bogactwie i nawołuje wiernych do ubóstwa. Wiara w ...