Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2026

Religia się sypie. Coraz większy spór o tradycję i Pismo św.

Jestem przekonany, że religie upadną przez działania ich wyznawców.  Dobitnym dowodem na to jest chrześcijaństwo, w którym od czasu Lutra powstał i rozszerza się spór, którego fundamentem jest dowolność interpretacji Biblii. Przez ok. 1 000 lat kościół rzymski trzymał w ryzach swoją doktrynę, ale wiemy że miał w rękach narzędzia terroru i okrucieństwa. Reformacja jest skutkiem analizy treści Biblii, które doprowadziły do wniosku, że tradycja nie pochodzi z "objawienia". To stało się początkiem dowolności w podejściu do tradycji, i tak zaczeły powstawać schizmy w nurcie protestanckim. Reformacja jednak z czasem doprowadziła do coraz większych podziałów, gdyż dowolność w podejściu do tradycji doprowadziła do dowolności interpretacji Biblii. I tak, to co kościół rzymski utrzymywał w ryzach przez 1 000 lat, doprowadziło do takiego rozpasania, że ludzie bezmyślnie zaczęli rzucać się w odmęty "chaosu objawienia". Na tym fundamencie powstał antyklerykalizm, który zapoczątk...

Czy ludzkie wizje istnieją same w sobie?

Współczesność odsłania nowe zjawisko - jak grzyby po deszczu pojawia się coraz więcej osób, które mają wizje (najczęściej są to wizje religijne). I co z tym fantem ma zrobić racjonalista? Przede wszystkim zadać sobie pytanie - czy wytwór ludzkiej wyobraźni jest realny? Otóż "wizja" jest ściśle związana z "wizjonerem" i dlatego tylko w tej formie ona istnieje, czyli jest wizjonerem. Formę materialną wizja przyjmuje, gdy autor opisze ją w książce lub namaluje na płótnie, albo przedstawi w innej formie artystycznej. Jeżeli człowiek nie przyjmie założenia, że istnieć może tylko prawda, to uzna, że w książce lub na płótnie istnieje wizja. Otóż nie, istnieje tylko książka, czyli zadrukowany papier w odpowiednim kształcie oraz płótno z nałożoną na nim farbą. Treść ksiażki lub obrazu nie musi być prawdą. Najbliżej prawdy jest artysta, który kopiuje rzeczywistość, ale on ma przed sobą istotę/istoty materialne, więc prawdziwe. Czy jednak wizja może stać się prawdą? Tak, ale t...

Metafizyka i ontologia są pułapką filozoficzną zastawioną przez religię.

Na samym wstępie chce się przyznać, że sam wpadłem w tę pułapkę będąc już ateistą. Ale od czego jest rozum i analiza? Od dłuższego czasu nurtował mnie Arystoteles i dopiero teraz doszedłem do wniosku, że to on zastawił pułapkę intelektualną w postaci swego dzieła "Metafizyka". Arystoteles prowadził swoje rozważania o rzeczywistości, której częścią była religia (mitologia grecka), więc musiał uwzględnic to w swoich wnioskach. Dlatego sprytnie stworzył pojęcie "byt", aby w jego ramach można było ujać "wszystko". Intencje miał dobre, gdyż wiedząc, że jest tyle pytań bez odpowiedzi, chciał "na zapas" uchylić drzwi do dociekań. Jednak następne pokolenia filozofów przyjęły metafizykę za punkt odniesienia i na zgubę człowieka przyjęła ją równiż "filozofia chrześcijańska". Arystoteles dał ludziom potężne narzędzie do manipulowania pojęciem "byt", ponieważ obserwując "byty materialne" mógł w tym zbiorze "bytów" umie...

Religia w przestrzeni publicznej jest naruszeniem wolności osób bezwyznaniowych.

Człowiek, jako istota społeczna porusza się w przestrzeni wielu aspektów życia społecznego. Na przestrzeni wieków wypracowano dwa modele państwa:  - państwo wyznaniowe - państwo świeckie O tym, jaką strukturę przyjmuje państwo decydują jego obywatele. W praktyce jednak widzimy, że z definicji państwo świeckie pozwala religii wkraczać do wszystkich sfer życia społecznego. Można więc zadać sobie pytanie: jak to jest, że większość społeczeństwa jednocześnie opowiada się za świeckością państwa, a z drugiej strony tylko część tego społeczeństwa narzuca w przestrzeni publicznej ideologię religijną, twierdząc, że ta ideologia obowiązuje wszystkich? Przecież w tym schemacie osoby bezwyznaniowe są pozbawione wolności w tej przestrzeni publicznej. Wszyscy, którzy chcą poczuć powiew wolności w tej przestrzeni publicznej powinni jednym głosem wołać o powstrzymanie tej natarczywości "jedynie słusznej ideologii". Będąc ateistą, chciałbym czuć się swobodnie w przestrzeni publicznej i nie by...

Wierzący nie rozumieją, czym jest ateizm.

Dlaczego śmiało można postawić taką tezę? Ponieważ wierzący gubią się w logicznym wyjaśnianiu aspektów ich religii, czemu nie nie można się dziwić, gdyż religie pozbawione są logiki. To zagubienie przenoszą na pozostałe aspekty życia, w tym sposób pojmowania otaczającej ich rzeczywistości. W tej rzeczywistości coraz mocniejszą pozycję ma ateizm i to sprawia wierzącym jeszcze większy problem w rozumieniu świata i człowieka w nim żyjacego. Wierzący poprzez swój brak logiki w myśleniu uważają, że ateizm to walka z religią, czyli próba pozbawienia ich "cennego daru", jakim jest wiara w byty transcendentne. Jednak do tej pory żadna religia nie udowodniła istnienia takich bytów, gdyż nauka nie natknęła się w swych badaniach wszystkiego co nas otacza na jakiekolwiek ich symptomy. Wierzący nie rozumieją lub nie chcą zrozumieć, że ateizm jest drogą, na której śledzi się postępy w nauce, i dlatego biorąc uzasadniony udział w dyskusjach wskazują na to, że wierzący opierają swoje tezy na...

Pułapka apostazji.

Każdy, kto używa rozumu do tego, aby się rozwijać, a nie tkwić w odmętach religijnego absurdu, podejmie w końcu decyzję o formalnym wystąpieniu z kościoła lub innego związku wyznaniowego. Jednak kościół katolicki zastawił pułapkę pod postacią apostazji, o której jest mowa w kan. 751 Kodeksu prawa kanonicznego. Fakt, że apostazja ujęta jest w prawie kościelnym jest uznaniem przez apostatę tego prawa, czyli mimo aktu apostazji jest nadal tym prawem złączony z kościołem. W tym momencie słowa "formalne wystąpienie" jest zwykłą ściemą. W Polsce nie można w pełni formalnie wystapić z kościoła, gdyż kościoły i inne związki wyznaniowe są wyjęte spod ustawy o RODO i nie można wykreślić danych osobowych z ksiąg chrzcielnych. Rząd w tej kwestii nie chce pomóc obywatelom, chcącym być osobami bezwyznaniowymi. Można jednak poprzez oświadczenie woli, w którym oświadczymy, że nie chcemy podlegać doktrynie i prawu kanonicznemu "formalnie" opuścić tę instytucję. Takie oświadczenie wr...

Kościół wpadł w pułapkę Antychrysta.

Jeżeli Antychryst ma odwracać ludzi od Boga i ma działać poprzez fałszywe objawienia, znaki oraz cuda, to kościół ma spory problem. Zwiększa się ilość prywatnych "objawień", cuda gonią cuda, a kościół w dużej mierze to zatwierdza i pozwala na kult, a ludzie którzy starają się racjonalnie myśleć widzą w tym tani spektakl jarmarczny, który ma tylko wyciągać pieniądze z portfeli naiwnych. Można w tym zauważyć paradoks Antychrysta. Z jednej strony Antychryst wyłudza pieniądze od wierzących, a z drugiej strony rozumni ludzie nie dają się nabrać na te tanie sztuczki i "odrzucają" rzekomego Antychrysta. Wniosek nasuwa się tylko jeden - Ateiści są "bliżej Boga" niż wierzący, a że ateistom rozum podpowiada, że nie ma Boga i Antychrysta, to mają "święty" spokój i pierdołami się nie zajmują.

Fobia śmierci u wierzących a ateizm.

Tanatofobia (z greki: thanatos – śmierć, phobos – strach) to fobia specyficzna, która dominuje nad życiem, prowadząc do izolacji społecznej. Osoby nią dotknięte mogą doświadczać ataków paniki, hipochondrii, nieustannego zamartwiania się o własne zdrowie lub bezpieczeństwo bliskich. Z powyższego wynika, że wierzący przejawiają tę fobię w formie wmawiania ateistom, że przed śmiercią i tak zawezwą księdza, zrobią znak krzyża lub zawezwą samego Boga. Przecież ateista nie da się zastraszyć faktem śmierci skoro jest świadomy zmienności w obrębie przestrzeni, która wyznaczają początek i koniec. Najczęściej tanatofofobia jest skutkiem przeżyć traumatycznych i tu trzeba wspomnieć, że chrześcijanie od dziecka są wpychani w tzw. "przestrzeń śmierci", ale w sposób wzmacniający tę fobię.  Z jednej strony dla chrześcijan śmierć ma być początkiem "nowego życia", a z drugiej strony przez uznanie swojej "grzeszności" pojawia się niepewność, której obrazem jest wizja piekła...

Czy można obrazić światopogląd ateisty?

Odpowiedź jest prosta - NIE! Jeżeli ateista zakłada zmienność wszystkiego, to jest świadomy, że jego poglądy na człowieka i otaczającą go rzeczywistość też ulegają zmianom. Tylko, że ta zmienność ma prowadzić do poszukiwania prawdy w przestrzeni materialnych aspektów naszej rzeczywistości. Tu dochodzimy do kolejnego założenia, że istnieje tylko materia. Ateista nie zaśmieca swojego procesu analizy jakimiś wytworami ludzkiej wyobraźni, tylko biorąc na tapet wszystko to, co jest doświadczalne zmysłowo poddaje to ocenie. Jednak, jak widzimy, ateista ma świadomość istnienia konstrukcji myślowej nazwanej wyobraźnią, która jest ważnym elementem rozwoju intelektualnego, ale racjonalizm wyobraźni polega na łączeniu ze sobą realnych bytów, których skutek będzie też realny. Ateista nie wykreuje Pegaza lub krasnoludka, więc ma prawo do negatywnej oceny takich bytów oraz do głośnego o tym mówienia. Czy ta krytyka może kogokolwiek obrażać? Tylko osoby "oderwane" od rzeczywistości, i które...

Zdrowie psychiczne ateisty.

Jest idealnie pielęgnowane, gdyż ateista nie wpada w schizofrenię dwóch przestrzeni, czyli realnej i tej, która jest skutkiem tylko wyobraźni. Przykłady owej schizofrenii: "Wszechmocny stwarza słabość", "Dostajesz wolną wolę, ale musisz być posłuszny", "Dostajesz rozum, ale podstawą wiedzy są dogmaty", "Ojciec z miłości zabija syna", "Musisz cierpieć za życia, by być szczęśliwym po śmierci", "Powinieneś być biedny, by duchowieństwo cieszyło się bogactwem", "Musisz cały czas pamiętać, że jesteś grzesznikiem, ale niektórzy już za życia są święci", "Gdy zgrzeszysz, grzech ci będzie odpuszczony, ale piekła musisz się bać jak ognia". Błogi spokój mam w swych myślach, gdy rozumem mogę analizować to czego zmysłowo doświadczam i czerpać z tych doświadczeń samo dobro i z lekkim wysiłkiem mogę tym dobrem się dzielić. Istne szczęście poza dogmatami, droga ku przepięknej śmierci.

Jak wskazywać drogę, by nie wpaść w religijny amok?

Wszystkie religie opierają się na "nauczaniu", ale czym ono tak na prawdę jest? Wskazuje się jedną, jedynie słuszna drogę. Zapominamy w tym miejscu o pojęciu "alternatywa", które obrazowo można przedstawić powszechnym powiedzeniem "wszystkie drogi prowadzą do Rzymu". Każdy cel można osiągnąć na wiele sposobów i sztuką nauczania jest to, by wskazać wszystkie drogi do tego celu. Na pierwszym miejscu trzeba wykazać, czy cel przyniesie zamierzone korzyści i dopiero pod te korzyści szukać jak najkorzystniejszego sposobu na ich uzyskanie. Aby "drogowskaz" był najbardziej skuteczny, najlepiej aby wskazać minimum dwa najkorzystniejsze sposoby. Wtedy osoba z postawionym sobie celem bierze na siebie odpowiedzialnośc za dokonanie wyboru. W tym sposobie "nauczania" nie ma miejsca dla "Boga", w centrum jest człowiek, czyli religie nie mają żadnej możliwości przebicia się przez pancerz odpowiedzialności za świadomy wybór.

Skąd pochodzi "dusza"?

Z ludzkiej niewiedzy w pierwszym etapie rozwoju myślowego człowieka u naszych praprzodków. Źródłem tego jest pierwotna forma "religijna" nazwana animizmem, która przejawiała się tym, iż uważano wtedy, że wszystko, czyli ludzie, zwierzęta, rośliny, skały i wszelkie zjawiska są "ożywione", bo posiadają w sobie duszę. Czyż odkrycie atomu, nie powinno wszystkich naprowadzić na pojęcie "ruch", a tym samym na odejście od pojęcia "dusza"? Dlaczego więc nauka nie przeciwstawia się jednoznacznie temu, że religie manipulują pojęciem "duszy", co pozwala religiom na wprowadzanie i utrwalanie "najwyższego bytu duchowego" jakim jest "Bóg"? Czy ciągły brak odpowiedzi na pytanie - kiedy i jak powstał Wszechświat może być hamulcowym w procesie odrzucania nie udowodnionych hipotez religijnych? Przecież szukanie odpowiedzi jest drogą rozwoju, a ten prowadzi do prawdy. Jak długo będziemy popierać to, że łyżka religijnego kłamstwa będzie...

Co jest źródłem tajemnicy wiary?

Banalnie prosta odpowiedź - TAJNE DOKUMENTY ! Ludzie wierzą w wiele rzeczy, nie mając pełnej o nich wiedzy, a ci którzy wiedzą więcej, lecz tę wiedzę ukrywają, wykorzystują ją do manipulowania tym co ujawnione. Paradoksalnie, ogólnie dostępne dokumenty uważa się za prawdziwe i karmi się ludzi tą "prawdą", a w zaciszu tajnych archiwów "prawda ukrywana jest pod korcem". Czy zatem ukrywanie prawdy jest prawdą, czy jednak jest kłamstwem? Jaki wpływ ma to kłamstwo na istotę prawdy? Jedyne wyjście z tej skomplikowanej sytuacji, to szukanie prawdy w sobie i pod warunkiem, że tej prawdy nie będziemy spisywać, gdyż i tak znajdą się tacy, którzy ją ukryją i w ten sposób będą siać kłamstwo na nasz temat. Prawda o otaczającej nas rzeczywistości leży w rękach nauki. Jeżeli będzie to uczciwy spór naukowy, to będziemy się rozwijać. Jeżeli nauka będzie cokolwiek ukrywać, to będziemy stać w miejscu, czyli egzystencja prowadzić będzie ku katastrofie.

Jutro będzie popiół.

"Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz" Czy plemnik i jajeczko to proch? Co ze zmumifikowanymi ciałami zmarłych, których w kościele jest wiele i do których modlą się wierni? Czym zatem jest ten popiół/proch? Otóż jest symbolem naruszenia dobrego imienia, gdyż publicznie trzeba się przyznać, że jest się grzesznikiem, tylko po to, by za chwilę uznać ich "odkupienie". Dobre imię człowieka przejawia się drogą przez życie z podniesioną głową, bez fałszu, obłudy i cynizmu, a czyż nie jest fałszywym, obłudnym i cynicznym wmawianie komuś, że jest grzesznikiem i jeżeli będzie robił wszystko, co mu ktoś nakazuje, to będzie "zbawiony", choć ta "nagroda" czeka go dopiero po śmierci? Człowiek rozumny nie zgodzi się być tylko popiołem, który w rękach duchownych jest narzędziem ich władzy nad człowiekiem.

Czy ateiści chcą ateizacji państwa?

NIE! Ateiści chcą rzetelnej edukacji, dzięki której społeczeństwo na fundamencie logiki ściśle powiązanej z zasadą przyczynowo skutkową zacznie świadomie analizować doświadczenia zmysłowe, które prowadzić będą do racjonalnych wniosków, których skutkiem będzie odrzucenie wytworów ludzkiej wyobraźni, będących źródłem zniekształcania rzeczywistości. ATEIZM TO OŚWIECENIE. Dlatego ateiści chcą oświeconego państwa.

Świadoma, czy nieświadoma projekcja?

Zdecydowana większość ludzi ogląda filmy fabularne. Wiemy, że tematyka tych filmów jest różnorodna, ale w większości jest to fikcja literacka. Część z tych produkcji od razu jest postrzegana przez widzów jako coś nierealnego, także wtedy, gdy widz dowiaduje się, że fabuła jest na podstawie powieści, czyli fantazji twórczej autora.  Oczywiście wiadomo, że każdą fantazję trzeba urealnić w przestrzeni czytelności przekazu. Dlaczego widzowie od razu uświadamiają sobie, że żywych dinozaurów, elfów, ludzi z nadludzkimi mocami, doskonałych robotów itp. nie ma, choć są przez obróbkę technologiczną urealnione, ale filmy o treści religijnej przedstawiają realną "prawdę"? Fabuły historyczne również są obarczone błędem, którego skalę wyznacza ilość zebranych dowodów na dany temat. Każdy tekst jest powiązaniem ze sobą opisu faktu i interpretacji tego faktu przez autora, dodając słowa, które nie zmieniają faktu jako formy, ale mogą zmienić jego istotę. Jako przykład podam następujący opis ...

Czym jest wolność dla ateisty?

Jeżeli ateizm opiera się na racjonalnej analizie wszystkiego co jest wokół, a to jest podstawą wszelkich dziedzin naukowych oraz szukania potwierdzenia w dowodach materialnych wszelkich stawianych tez, to czy wolność dla ateisty może ograniczyć się tylko do aksjomatu - "bóg nie istnieje"? Gdyby astrofizycy trzymali się jednego tylko aksjomatu, że Słońce świeci i porusza się po nieboskłonie, czy człowiek poleciałby w Kosmos? Nauka opiera się na ciągłe zadawanym pytaniu - DLACZEGO? To to pytanie rozwija nasz mózg i pcha do przodu w rozwoju cywilizacyjnym. Czy zatem wolność dla ateisty nie powinna być postrzegana w aspekcie tego pytania? Dlatego ja, będąc ateistą stałe zadaję sobie pytanie - "dlaczego ludzie wierzą w boga?" Mój rozwój intelektualny wręcz wymusza na mnie szukanie odpowiedzi na to pytanie. To "drążenie" jest największym zagrożeniem dla ludzi wierzących w boga. Tego oni boją się najbardziej. Jednak ateizm nie powinien wzbudzać lęku, wystarczy, ż...

Odważna hipoteza.

Zakładając, że Paweł z Tarsu (grecki Żyd, faryzeusz, bogaty z obywatelstwem rzymskim) przyjął pokryjomu nauki Jezusa i kiedy przybył do Rzymu zaczął je głosić również wśród mieszkających tam Żydów, to po jego śmierci ok. 60 roku nastąpiło dla Żydów ważne wydarzenie. W roku 70 Rzymianie zburzyli świątynię jerozolimską. Wtedy powstała tzw. "wielką diaspora", ponieważ Żydzi nie mogli już składać corocznych ofiar w świątyni. Myślę, że od tego czasu żydowscy uczniowie Jezusa zaczęli tworzyć nową religię, dzięki której będą mogli w spokoju to bić interesy na terenie całego ówczesnego Imperium Rzymskiego. Z łatwością wykorzystali swoje "święte księgi" do tego, aby uczynić z Jezusa "syna człowieczego" posłanego przez Boga (proroctwo Daniela). Współcześni ortodoksyjni Żydzi nadal czekają na "mesjasza", ale Żydzi z I wieku zmienili formułę "mesjańską" dołączając "zmartwychwstanie", które było powszechnym wierzeniem w Egipcie (Ozyrys zm...

Fundamentem każdej religii są tylko emocje.

Gdy człowiek zadaje sobie "filozoficzne" pytania, kapłan powie - "nie ogarniesz tego rozumem, musisz otworzyć swoje serce na prawdę". Kapłan w ten sposób wymusza na człowieku jedynie wysiłek emocjonalny, a czym są emocje? To lęk, radość, śmiech, ale i gniew, zazdrość i zawiść, która może prowadzić do nienawiści. Co nam pokazuje obecny obraz świata? Widzimy w nim coraz więcej gniewu, lęku, zazdrości i zawiści. Czy zatem religie uprawnione są do tego by mówić i pisać o pokoju? Przecież to prowadzi ludzi do mentalnej schizofrenia, gdyż tak żarliwie modlą się o pokój, a sami poprzez swoje emocje ten pokój niszczą. Zastanawiające jest to, że wielu wierzących chodzi do kościoła, by się "wyciszyć", a co się dzieje po wyjściu z tego kościoła? W domu złe emocje, w pracy to samo i coraz mniej przyjaciół wokoło. Czym zatem są te kościoły? Na pewno nie "wyciszają", tylko zwiększają potencjał emocjonalny, który wybucha po wyjściu z kościoła. W tym "wycis...

Zastanawiający sposób myślenia.

"Jestem grzesznikiem, zostałem "zbawiony" i wejdę do "królestwa niebieskiego"". "Zbawienie" - odkupienie wszystkich grzechów, czyli grzesząc już mam te grzechy odkupione, więc po co czekać na "królestwo niebieskie" dopiero po śmierci? Gdzie zatem jest to "królestwo niebieskie"? Grzech zamyka "bramę" do niego? Po co więc to odkupienie? Otóż po to, by wokół krzyża zgromadzić tłumy ludzi, którzy wpatrzeni w niego nie będą myśleć o otaczającej ich rzeczywistości i w ten sposób przywódcy religijni bedą mogli robić co im się podoba kosztem wpatrzonych. I tak ludzie tracą czas i pieniądze, i zamiast inwestować w swoje szczęście, żyją w urojonym przez siebie świecie.

Dlaczego religie mają takie wzięcie?

Przyjęto prosty model. Najpierw obiecaj nadprzyrodzoną moc.  Następnie wprowadź nakazy i zakazy, dzięki którym będziesz mógł z tej mocy korzystać. Kiedy okaże się, że ta "moc" nie działa, usłyszysz, że musisz dać z siebie jeszcze więcej. Gdy przyjdzie moment załamania okaże się, że nie uwierzyłeś w tę "moc". A jak zapytasz - "co mam zrobić, by uwierzyć", staniesz przed rzekomą prawda, czyli dowiesz się, że trzeba "nago" stanać by czerpać z tej "mocy" I stoisz taki golusieńki, bo okazuje się, że "moc" objawia się dopiero po twojej śmierci. Ludzie wokół spuszczają oczy w dół, bo nie chcą patrzeć na tę goliznę, a ty z uporem maniaka twierdzisz, że takim cię bóg stworzył.

Ważne pytanie dla ateisty.

Czy Jezus musiał być Żydem? Na pewno znał język aramejski i hebrajski, ale mógł znać też grekę i łacinę. W tamtych czasach było wielu wykształconych mężczyzn, a ich wykształcenie opierało się na filozofii, bo o niej rozważano w tekstach i przemowach. Zakładając, że Jezus odrzucał tezę o istnieniu "boga stwórcy", to najlepszym gruntem do zasiania własnej filozofii była Judea, w której Żydzi byli monoteistami. Łatwiej jest przekonać kogoś, kto wierzy w jednego Boga do tezy, że ten bóg nie istnieje. Głoszenie tezy, że bóg nie istnieje w politeistycznym Imperium Rzymskim groziło karą śmierci i to dlatego pierwsi uczniowie Jezusa byli prześladowani, a sam Jezus został za to pozbawiony życia. Dlaczego tak mało szczegółów z życia Jezusa jest nam znanych z ówczesnej literatury? Dla mnie jest oczywistym, że nikt nie chciał wtedy pisać  o wywrotowcy, który burzył ówczesny "porządek" polityczno-religijny. Jednak coś w nauczaniu Jezusa było tak cenne, że tak wielu chciało żyć w...

Kościół sprofanował nauki Jezusa.

Jeżeli kościół umieścił w ewangeliach 15 przypowieści Jezusa, to oznacza, że Jezus przyjął formułę filozoficzną od Heraklita z Efezu, bo ten przekazywał swoje tezy w przypowieściach, ale w sposób, dzięki któremu ukrywał istotę przekazu. Można by napisać, że tylko dla tych, którzy mądrością swoją odkryją tę istotę. Dlatego był nazywany "ciemnym mędrcem". Heraklit odrzucał tezę, że bóg stworzył Wszechświat, przyjął tezę, że wszystko się zmienia i kładł nacisk na rozum, jako ten, który wszystkim zawiaduje. Jeżeli skupimy się na przypowieściach Jezusa, to można w nich odkryć taka istotę, która w ogóle nie pasuje do obecnej doktryny kościoła, dlatego ten użył manipulacji i w tekstach zawarł naprowadzenie wprost, aby nikt nie miał wątpliwości. Przykładem niech będzie przypowieść o skarbie i perle (Mt 13, 34-36). Inaczej można ją zinterpretować, ale kościół wybrał tekst, w którym ktoś dopisał - "królestwo niebieskie podobne jest do..." Wszystko wskazuje na to, że Jezus zab...

Dla ateisty rzymski katolicyzm jest religią krzywoprzysięstwa i zdrady.

Rzymski katolicyzm to religia krzywoprzysięstwa i zdrady. Chrzest - rodzice przysięgają, że bedą wychowywać dziecko w "duchu religii". Dziecko w wieku nastoletnim nie chce chodzić na lekcje religii i do kościoła. Rodzice nie dotrzymują złożonej "przed Bogiem przysięgi". Bierzmowanie - młody człowiek przysięga żyć "w świetle ducha św.", po czym wbrew temu "duchowi" uprawia seks przedmałżeński. Młody człowiek "zdradza ducha św.". Przysięga małżeńska - "i nie opuszczę cię aż do śmierci", poczym jest rozwód. Zdrada przysięgi złożonej przed Bogiem. Spowiedź - mocne postanowienie poprawy, a za tydzień znów spowiedź z tego samego "grzechu". "Grzesznik" oszukuje swojego Boga i na dodatek nie wierzy w "łaskę Boga", która chroniłaby go przed tym grzechem. Jedynie kapłani ślubują tylko posłuszeństwo swojemu biskupowi i celibat. Obydwie rzeczy są wykorzystywane do tego, by ukrywać wszelkie swoje niegodziwości...