Posty

Wyświetlanie postów z 2026

Być "błogosławionym", czy świadomym?

Wierzący proszą swojego Boga o błogosławieństwo, czyli łaskę. A jak jest z tą "łaskawością" owego Boga? Okazuje się, że wierzący więcej wylewają łez niż cieszą się radością życia, gdyż prędzej doświadczają rozczarowań niż zaspokojenia swoich pragnień. Problem tkwi właśnie w tych pragnieniach, bo wiara w "zjawiska nadprzyrodzone" nie jest adekwatna do skutków, gdyż takowych nie ma. Świadomy człowiek poznaje siebie i w tym kontekście stara się zrozumieć otoczenie. Kiedy rozumie relacje jakie zachodzą w jego rzeczywistości, pragnienia będą realne i nie będą wymagać interwencji "sił wyższych". Czy "błogosławiony" wie kim jest? Raczej czeka, aż ktoś mu powie kim jest, bez żadnej gwarancji, że to będą słowa prawdy. Człowiek świadomy wie kim jest i w celu swojego rozwoju konfrontuje siebie z otoczeniem, lgnąc ku temu co dobre. "Błogosławiony" żyje w cieniu opinii innych, wbrew temu co podpowiada mu jego "ja". Świadomy siebie, swoje ...

Tajemna wiedza hamuje rozwój.

Ezoteryzm, ezoteryka – cecha wierzeń zwanych wiedzą tajemną, hermetyczną lub ezoteryczną i przekazywaną jedynie wybranym osobom w przeciwieństwie do dostępnej dla ogółu wiedzy egzoterycznej; w religioznawstwie tendencja do utajniania części wierzeń danej doktryny lub kultu religijnego przed ogółem; w filozofii teorie starożytnych i średniowiecznych szkół filozoficznych, które ówcześnie były przekazywane jedynie wybranym uczniom. Z powyższego wynika, że ukrywanie wierzeń lub kultu, tak naprawdę jest wprowadzaniem w błąd wierzących, bo z jednej strony religia głosi "prawdę", ale jednak coś ukrywa. Dlaczego jest to niebezpieczne dla pojedynczej osoby? Ponieważ taka osoba przyjmuje taki system i ukrywa wiele rzeczy przed otoczeniem. Jak to się ma do szczerości i zaufania, na których zbudowana jest prawda? Życie w kłamstwie hamuje rozwój.

To nie "religia jest opium dla ludu"

Karl Marx swoim stwierdzeniem, że religia jest opium dla ludu zmanipulowoał ówczesnych ludzi, gdyż tworząc swój "komunizm" dał podwaliny pod kolejny "kult jednostki", który pod pozorem walki o "dobrobyt" tej jednostki ponownie postawił na "wiarę" w ten dobrobyt. Po latach wiemy, że ta wiara skołczyła się rozczarowaniem, gdyż człowiekowi zabrakło rozsądku w tworzeniu narzędzi do uzyskania tego dobrobytu i ludzie ślepo wierząc w założenia ideologii komunistycznej popadli w ruinę. Dlatego trzeba cały czas powtarzać, że źródłem niepowodzeń nie jest struktura instytucjonalna, ale ślepa wiara w tę stukturę, gdyż instytucja może wykorzystać tę ślepą wiarę do stosowania narzędzi w celu wykorzystywania ludzi dla swoich instytucjonalnych korzyści. We wszystkim potrzebna jest mądrość, której źródłem jest rozum, a nie wiara. Wtedy człowiek zbuduje w sobie mechanizm obronny przed wszelkimi próbami wykorzystywania go, a tym samym osłabiania. Człowiek słaby nie...

"Bitwa bogów"

Ze względu na wybujałą wyobraźnię, człowiek wykreował mnóstwo bogów, którzy "krążą" w przestrzeni jako niematerialne byty, mające wpływ na materię. Ja odkryłem swojego "boga", którego przedstawiam jako KONIUNKCJĘ "Czterech Zasad": Zasady Paradoksu, Zasady Zmienności, Zasady Różnorodności i Zasady Skrajności. Wszystkie te zasady istnieją dzięki materii i dzięki niej możemy je zgłębiać pchając postęp do przodu. Wszyscy religijni bogowie nie mieszczą się w tej KONIUNKCJI, ponieważ człowiek nie nadał swoim bogom atrybutów paradoksu, zmienności, różnorodności i skrajności. Tak więc bitwę "bogów" wygrywam dzięki temu, że kult mojego "boga" przejawia się doskonaleniem intelektu, by nieustannie szukać we wszystkim KONIUNKCJI i w ten sposób dążyć do MĄDROŚCI. Ci wszyscy, którzy uprawiają kult bogów religijnych stoją w miejscu, gdyż ich egzystencja przygniata ich rozwój, bo ten nie polega na duchowości (przeżywanie aspektów transcendentnej religi...

Ateiści lepiej "mierzą" czas.

Czas  – wielkość fizyczna określająca kolejność zdarzeń oraz odstępy między zdarzeniami zachodzącymi w tym samym miejscu.  Ateista stara się mieć uporządkowaną kolejność zdarzeń, bo one wypełniają jego harmonogram sprawami, które są ważne dla jego egzystencji i przynoszą korzyści powodujące jego rozwój, i tym samym szczęście. Odstępy między zdarzeniami również są ważne dla ateistów, gdyż zachodzące zdarzenia w różnych miejscach nie powinny przynieść utraty czasu, bo jest on cenny. Zakładając, że ateista chce umrzeć szczęśliwy, to zdarzenia i odstępy między zdarzeniami oraz różnorodność miejsc tych zdarzeń muszą być przepełnione szczęściem. Nie da się tego osiągnąć jeżeli nie dbamy o dobro własne i otoczenia. Oznacza to, że ateista nie może zamknąć się z pewnymi zdarzeniami w sobie i przeżywać je w oderwaniu od otoczenia. Wierzący zmuszeni są przez swoją religię do zdarzeń, które są pozostawieniem ich samych z Bogiem, który jest poza czasem, czyli takie osoby uwa...

"Zmartwychwstanie" a szczęście.

Religie wmówiły swoim wiernym szczęście po śmierci, a ci bezrefleksyjnie taplają się w tej irracjonalności. Jest jedna przyczyna takiego stanu rzeczy. WIERZĄCY NIE WIEDZĄ, CZYM JEST SZCZĘŚCIE. Prosty mechanizm psychologiczny, który działa na zasadzie - nie jesteś szczęśliwy, bo nie wiesz, czym jest szczęście, religie wykorzystują do manipulacji, która polega na mówieniu wiernym, co to jest szczęście. Każdy jednak myślący człowiek zadaje sobie pytanie - dlaczego to nie działa? I tu pojawia się dysonans - "musisz zmartwychwstać, aby doznać szczęścia".  Przecież, jeżeli człowiek umiera nieszczęśliwy, to nie wie w chwili śmierci, czym jest szczęście, więc czego może oczekiwać po śmierci? Ta baśń o "zmartwychwstaniu" jest hamulcem w realnym szukaniu szczęścia za życia. "Teraz może być źle, ważne że po śmierci będę szczęśliwy" jest największym absurdem i tragedią każdego wierzącego człowieka. Jeżeli za życia jest źle, to po śmierci nie będzie już lepiej, a to re...

Wszystko jest projektem samym w sobie.

Naukowcy zwiedzeni religią twierdzą, że wszystko zostało precyzyjnie zaprojektowane i poszukują owego "projektanta". Stąd powstała idea "Boga". Jednak każda najmniejsza cząstka jest osobliwym projektem samej siebie, a że materia nie istnieje bez punktu odniesienia, to te cząstki łączą się w konkretne układy, które także stają się osobliwym projektem samym w sobie.  Najpotężniejszym układem wszystkich cząstek jest Wszechświat, ale on nie był zaprojektowany jako całość, lecz jest symbiozą oddziałujących na siebie osobliwych projektów wszystkich cząstek. To dzięki tej symbiozie nauka się rozwija, czyli odkrywa poszczególne projekty i tworzone przez nie układy. Spoiwem precyzyjnego projektu każdej cząstki jest energia, którą sama cząstka wytwarza, i którą przyjmuje z układu pozostałych cząstek. To kieruje nasze umysły ku Wielkiemu Wybuchowi, który był źródłem "energii pierwszej", której nie odnajdziemy już we Wszechświecie, bo ta rozproszyła się w precyzyjnych...

Tydzień folkloru za dużą kasę.

1. KUP PALMĘ, ALE TAKA DROŻSZĄ, BY INNI W KOŚCIELE ZAZDROŚCILI. 2. DAJ ODPOWIEDNIO GRUBĄ KOPERTĘ KSIĘDZU, BY TEN W CZWARTEK PUBLICZNIE "UMYŁ CI NOGI", BY POZOSTALI ZAPAMIĘTALI TAKIE WYRÓŻNIENIE. 3. PRZYGOTUJ BOGATY KOSZYK ZE ŚWIĘCONKĄ, ABY INNYCH W KOŚCIELE DECH ZAPARŁ. 4. KUP OZDOBNĄ ŚWIECĘ I ZAPAL JĄ OD "POŚWIĘCONEGO OGNIA" W SOBOTĘ. 5. WSTAŃ O ŚWICIE, BY POCHODZIĆ W KOŁO KOŚCIOŁA ZA GIPSOWĄ FIGURĄ , A POTEM JEDZ BEZ OPAMIĘTANIA PRZEZ DWA DNI. 6. POLEJ SIĘ WODĄ W PONIEDZIAŁEK, ŻEBYŚ NIE ZAPOMNIAŁ, ŻE TO POGAŃSKI OBYCZAJ. 7. I NAJWAŻNIEJSZE - KAŻDEGO DNIA NIE ZAPOMNIJ DAĆ NA TACĘ - "CO ŁASKA, NIE MNIEJ NIZ 50 DYCH". JEŻELI NA TO WSZYSTKO WZIĄŁEŚ KREDYT, TO JESTEŚ BARANEM!

Gdzie ten Duch św. w kościele?

Nie przewidział, że kapłani bedą chrzcić osoby homoseksualne? I co teraz? Uznanie przez prawo związków homoseksualnych obnaży zakłamanie kościoła, gdyż okaże się, że coraz więcej osób będzie głośno mówić o swojej orientacji , a tu ściana, bo nie ma dla takich związków miejsca w kościele. Już teraz małżeństwa po rozwodzie są odprawiane na boczny tor, co skutkuje zerwaniem z praktykami religijnymi, a tu coraz większa liczba związków homoseksualnych jeszcze bardziej będzie pustoszyć te duże przestrzenie świątynne. Nie piszę tego, aby płakać nad kościołem, ale jedynie wyrażam triumf racjonalności nad światem z baśni, w którym ktoś na siłę mówi innym, jak mają żyć, nie uwzględniając prawdziwej natury człowieka a jedynie wykorzystując jego słabości, na których można budować władzę i bogactwo. Jakie życie jest piękne wiedząc, że"Bóg" nie istnieje.

Czy testy na inteligencję są adekwatne do rzeczywistości?

Inteligencja  – zdolność do postrzegania, analizy i adaptacji do zmian otoczenia. Zdolność rozumienia, uczenia się oraz wykorzystywania posiadanej wiedzy i umiejętności w różnych sytuacjach. Cecha umysłu warunkująca sprawność czynności poznawczych, takich jak myślenie, reagowanie, rozwiązywanie problemów. Biorąc pod uwagę powyższą definicję, aż ciśnie się na usta pytanie - jak inteligencja ma się do wiary w Boga? Przecież wystarczy spojrzeć na samo sformułowanie "opatrzności bożej", aby zauważyć, że osoby religijne nie powinny być inteligentne, bo takie osoby nie wykorzystują swojej posiadanej wiedzy i umiejętności w różnych sytuacjach, tylko jeżeli pojawi się problem, to padają na kolana i modlą się o jakąkolwiek ingerencję swojego Boga. Oczywiście źródłem takiej postawy jest brak zdolności rozumienia i uczenia się, na co wskazuje definicja inteligencji.  Czy zatem psycholodzy opracowując testy na poziom inteligencji (IQ) świadomie popełniają błąd w konstruowaniu tych testów...

"Zmartwychwstanie" - mityczny smok. Dlaczego ludzie w niego wierzą?

"Zmartwychwstanie" jest znanym pojęciem w starożytnych religiach. Ozyrys  (Egipt):  Zamordowany przez Seta, ożywiony przez Izydę, stał się panem świata zmarłych. Adonis  (Grecja/Bliski Wschód):  Ukochany Afrodyty, ginie z powodu dzika, a następnie corocznie powraca z Hadesu na ziemię. Dionizos /Zagreus (Grecja):  Według orfików, rozszarpany przez Tytanów, jego serce zostało ożywione przez Zeusa. Attys  (Frygia/Rzym):  Bóg płodności, który po śmierci ożywa, co świętowano podczas wiosennych misteriów. Dumuzi /Tamuz (Sumer/Akad):  Bóg wegetacji, który spędza pół roku w podziemiach i pół roku na ziemi. Tak więc i Żydzi mieli z tym pojęciem styczność, ale nie uwzględnili go w swoich księgach, więc nie mogli w jakikolwiek sposób zapowiedzieć "przyjścia mesjasza, który zmartwychwstanie". Chrześcijanie jednak sięgnęli po ten mit, by właśnie odróżnić "mesjasza żydowskiego" od tego "prawdziwego" - chrześcijańskiego. Trzeba sobie zadać pytanie - jak pierwsi...

"Eucharystia" - instytucjonalny marketing.

Zauważmy, jak sprytnie wymyślono strukturę mszy św. "Liturgia słowa" - reklama produktu "Zbiórka na tacę" - opłata za produkt "Komunia święta" - gratis do produktu. Oczywiście tym produktem jest obiecywanie "życia wiecznego", które jest "w zasięgu ręki" dopiero po śmierci. Kościół wręcz potępia konsumpcjonizm, ale przecież to on podsunął pomysł na skuteczny marketing. Problem kościoła jest to, że konsumpcja daje konkretny produkt, którym każdy może się cieszyć choćby przez chwilę i przynosi to wymierną korzyść. Oczywiście w konsumpcji bardzo często brakuje umiaru, ale ta kwestia również ma swoje źródło w końcowej części mszy, gdy ksiądz w "ogłoszeniach parafialnych" wytyka wiernym, że dają za mało pieniędzy. Jeżeli ateista racjonalnie podchodzi do rzeczywistości zrozumie także, że umiar jest podstawą rozwoju. Wierzący wpadają w wir kościelnego marketingu i gubią się w swoim konsumpcjonizmie.

"Słowo boże" w ustach grzeszników.

Żeby kościół mógł stworzyć potężną instytucję musiał "przywiązać" wiernych do jednolitego tekstu i opatrzeć go tytułem "słowo boże". To dlatego przyjęto zasadę, że nie wolno niczego w tych tekstach zmieniać. Jak się okazało, te teksty można różnie interpretować. I tak wierni podli w skrajności. Jedni interpretują je dosłownie, inni szukają w tych tekstach usprawiedliwienia dla ludzkich słabości.  Te ludzkie słabości kościół nazwał grzechem. Okazało się, że ten grzech dotyczy wszystkich, i tych skrajnych i bardziej liberalnych w interpretowaniu "słowa bożego". Powstaje w tym miejscu dysonans pomiędzy owym "słowem bożym", a tymi którzy go "głoszą". Obarczeni "grzechem" nauczają "w imię Boga". Przykładem tego dysonansu jest piątkowy post w kościele katolickim. Duchowieństwo zakazuje jeść mięsa wiernym, a sami w zaciszu swoich mieszkań to mięso w piątki spożywają. Niestety przed ludźmi nie da się wszystkiego ukryć, więc ...

Religijna wizja piekła jest nielogiczna.

Przyjmując "strategię" religijną, że żeby obiecywać "raj", to trzeba stworzyć warunki do spełnienia, aby go osiągnąć. Tak powstało "prawo boże" i musiała powstać instytucja do kontroli przestrzegania tego prawa. W ten sposób stworzono zasadę "kija i marchewki", w której kijem jest straszenie piekłem, w którym "dusza" będzie cierpieć "męki piekielne". Nie byłoby w tym absurdu, gdyby to piekło było udziałem tylko tych, którzy wierzą w ten rodzaj kary za nieposłuszeństwo wobec Boga. Przecież, jeżeli ktoś przyjmuje, że warunki, które trzeba spelnić, by otrzymać nagrodę "życia wiecznego" nie będą przestrzegane, to niech się boi tego "płaczu i zgrzytania zębami w piekle". Problem pojawia się wtedy, gdy taka osoba, która przyjmuje taki format "sprawiedliwości bożej" uważa, że niewierzących spotka los grzesznych wierzących. Przecież naturalnym jest, że jeżeli ktoś odrzuca istnienie Boga, to odrzuca drugą ...

Mój filozoficzny dowód na nieistnienie "Boga".

Można przyjąć aksjomat, że "Bóg" nie istnieje, a religie twierdzą, że jest niematerialny, gdyż nauka nie udowodniła istnienia niematerii, ponieważ nie posiada narzędzi naukowych do przedstawienia takich dowodów, a to wynika z faktu, że nauka może doświadczać tylko materii.

Arystoteles zastawił pułapkę na ateistów.

Tak obecnie zdecydowana większość zainteresowanych tym tematem ludzi, w tym równiz ateistów podchodzi do zasady tożsamości Arystotelesa: "Zasada tożsamości Arystotelesa to fundamentalna zasada bytu i logiki, zgodnie z którą każdy przedmiot (byt) jest tożsamy z samym sobą, co symbolicznie zapisujemy jako \(A=A\). Stanowi ona, że istota rzeczy jest jej stałą strukturą, wykluczającą jednoczesne bycie i niebycie tym samym (bycie sobą i czymś innym), co zapewnia poznawalność świata i stabilność pojęć.  Oto kluczowe aspekty zasady tożsamości w ujęciu arystotelesowskim:  Ontologiczna podstawa: Każda jednostkowa rzecz jest tym, czym jest (jej istota to \(tò\ \tau i\ \^{\eta }\nu \ \epsilon \^{i}\nu \alpha \iota \) – to, czym było bycie). Byt jest niepodzielny w swojej tożsamości  Związek z innymi zasadami:  Jest ściśle powiązana z zasadą niesprzeczności (coś nie może być i nie być) oraz zasadą wyłączonego środka (nie ma trzeciej możliwości między bytem a niebytem). Zmienność...

Religia jest pozornym porządkiem.

W retoryce religijnej nader często pojawia się stwierdzenie, że na początku był chaos. Nie bez powodu stosuje się takie sformułowanie. Daje to powód do tego, by "wprowadzić porządek ". Kto jak kto,  według religii ma to uczynić, jak nie wszechmocny Bóg. Tyle tylko, że religia była potrzebna do tego aby wzmocnić władzę panujących, którzy jako niejako "pomazańcy Boga" tworzyli prawo, które miało pozwolić na sprawne zarządzanie państwem. W tej całej konstrukcji pojawiła się jednak rysa. Władcy chcieli być faktycznie bogami. I tak w przestrzeni społecznej zaczęło dominować doświadczanie chaosu, który wyrażał się niesprawiedliwością społeczną, dyskryminacją i wyzyskiem. Wierzący są przekonani, że Biblia głosi im sprawiedliwość, ale nie zauważają, że tylko z jednej strony, czyli kto się bezkrytycznie podporządkuje zasadom religijnym, to osiągnie "szczęśliwość". Taka postawa wprowadza podział, który jest podstawą niesprawiedliwości i właśnie chaosu. Wierzący równ...

Podstawą rozwoju ateisty jest analiza absurdów religijnych.

Kiedy jesteśmy wstanie rozwiązać problem? Można to porównać do układania puzzli. Im większy problem, to jest więcej elementów puzzli do złożenia i są one coraz  mniejsze. Przy układaniu puzzli co chwilę jakiś element nie pasuje, więc trzeba go odłożyc na bok i szukać takiego, który będzie pasował do już ułożonego fragmentu całości. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że mamy przed sobą obraz, który trzeba ułożyć. Z religiami jest tak, że obrazek, który religia przedstawia nie zgadza się z elementami do ułożenia. Wierzącemu to nie przeszkadza, bo uważa, że układanie jest niepotrzebne, bo już ma obrazek. Ateista weźmie się jednak za układanie i wykaże ile elementów nie pasuje do całości. Wierzącemu i tak to nie da do myślenia, bo woli iść na skróty i patrzeć w gotowy obrazek, ale ateista przy okazji układania tych puzzli może odkryć nowe zjawiska i dalej drążyć ten temat dla swoich korzyści. Ateista w ten sposób się rozwija. Czy wierzący zrozumieją, że na tych absurdach, które przedstawi...

Religia się sypie. Coraz większy spór o tradycję i Pismo św.

Jestem przekonany, że religie upadną przez działania ich wyznawców.  Dobitnym dowodem na to jest chrześcijaństwo, w którym od czasu Lutra powstał i rozszerza się spór, którego fundamentem jest dowolność interpretacji Biblii. Przez ok. 1 000 lat kościół rzymski trzymał w ryzach swoją doktrynę, ale wiemy że miał w rękach narzędzia terroru i okrucieństwa. Reformacja jest skutkiem analizy treści Biblii, które doprowadziły do wniosku, że tradycja nie pochodzi z "objawienia". To stało się początkiem dowolności w podejściu do tradycji, i tak zaczeły powstawać schizmy w nurcie protestanckim. Reformacja jednak z czasem doprowadziła do coraz większych podziałów, gdyż dowolność w podejściu do tradycji doprowadziła do dowolności interpretacji Biblii. I tak, to co kościół rzymski utrzymywał w ryzach przez 1 000 lat, doprowadziło do takiego rozpasania, że ludzie bezmyślnie zaczęli rzucać się w odmęty "chaosu objawienia". Na tym fundamencie powstał antyklerykalizm, który zapoczątk...

Czy ludzkie wizje istnieją same w sobie?

Współczesność odsłania nowe zjawisko - jak grzyby po deszczu pojawia się coraz więcej osób, które mają wizje (najczęściej są to wizje religijne). I co z tym fantem ma zrobić racjonalista? Przede wszystkim zadać sobie pytanie - czy wytwór ludzkiej wyobraźni jest realny? Otóż "wizja" jest ściśle związana z "wizjonerem" i dlatego tylko w tej formie ona istnieje, czyli jest wizjonerem. Formę materialną wizja przyjmuje, gdy autor opisze ją w książce lub namaluje na płótnie, albo przedstawi w innej formie artystycznej. Jeżeli człowiek nie przyjmie założenia, że istnieć może tylko prawda, to uzna, że w książce lub na płótnie istnieje wizja. Otóż nie, istnieje tylko książka, czyli zadrukowany papier w odpowiednim kształcie oraz płótno z nałożoną na nim farbą. Treść ksiażki lub obrazu nie musi być prawdą. Najbliżej prawdy jest artysta, który kopiuje rzeczywistość, ale on ma przed sobą istotę/istoty materialne, więc prawdziwe. Czy jednak wizja może stać się prawdą? Tak, ale t...

Metafizyka i ontologia są pułapką filozoficzną zastawioną przez religię.

Na samym wstępie chce się przyznać, że sam wpadłem w tę pułapkę będąc już ateistą. Ale od czego jest rozum i analiza? Od dłuższego czasu nurtował mnie Arystoteles i dopiero teraz doszedłem do wniosku, że to on zastawił pułapkę intelektualną w postaci swego dzieła "Metafizyka". Arystoteles prowadził swoje rozważania o rzeczywistości, której częścią była religia (mitologia grecka), więc musiał uwzględnic to w swoich wnioskach. Dlatego sprytnie stworzył pojęcie "byt", aby w jego ramach można było ujać "wszystko". Intencje miał dobre, gdyż wiedząc, że jest tyle pytań bez odpowiedzi, chciał "na zapas" uchylić drzwi do dociekań. Jednak następne pokolenia filozofów przyjęły metafizykę za punkt odniesienia i na zgubę człowieka przyjęła ją równiż "filozofia chrześcijańska". Arystoteles dał ludziom potężne narzędzie do manipulowania pojęciem "byt", ponieważ obserwując "byty materialne" mógł w tym zbiorze "bytów" umie...

Religia w przestrzeni publicznej jest naruszeniem wolności osób bezwyznaniowych.

Człowiek, jako istota społeczna porusza się w przestrzeni wielu aspektów życia społecznego. Na przestrzeni wieków wypracowano dwa modele państwa:  - państwo wyznaniowe - państwo świeckie O tym, jaką strukturę przyjmuje państwo decydują jego obywatele. W praktyce jednak widzimy, że z definicji państwo świeckie pozwala religii wkraczać do wszystkich sfer życia społecznego. Można więc zadać sobie pytanie: jak to jest, że większość społeczeństwa jednocześnie opowiada się za świeckością państwa, a z drugiej strony tylko część tego społeczeństwa narzuca w przestrzeni publicznej ideologię religijną, twierdząc, że ta ideologia obowiązuje wszystkich? Przecież w tym schemacie osoby bezwyznaniowe są pozbawione wolności w tej przestrzeni publicznej. Wszyscy, którzy chcą poczuć powiew wolności w tej przestrzeni publicznej powinni jednym głosem wołać o powstrzymanie tej natarczywości "jedynie słusznej ideologii". Będąc ateistą, chciałbym czuć się swobodnie w przestrzeni publicznej i nie by...

Wierzący nie rozumieją, czym jest ateizm.

Dlaczego śmiało można postawić taką tezę? Ponieważ wierzący gubią się w logicznym wyjaśnianiu aspektów ich religii, czemu nie nie można się dziwić, gdyż religie pozbawione są logiki. To zagubienie przenoszą na pozostałe aspekty życia, w tym sposób pojmowania otaczającej ich rzeczywistości. W tej rzeczywistości coraz mocniejszą pozycję ma ateizm i to sprawia wierzącym jeszcze większy problem w rozumieniu świata i człowieka w nim żyjacego. Wierzący poprzez swój brak logiki w myśleniu uważają, że ateizm to walka z religią, czyli próba pozbawienia ich "cennego daru", jakim jest wiara w byty transcendentne. Jednak do tej pory żadna religia nie udowodniła istnienia takich bytów, gdyż nauka nie natknęła się w swych badaniach wszystkiego co nas otacza na jakiekolwiek ich symptomy. Wierzący nie rozumieją lub nie chcą zrozumieć, że ateizm jest drogą, na której śledzi się postępy w nauce, i dlatego biorąc uzasadniony udział w dyskusjach wskazują na to, że wierzący opierają swoje tezy na...

Pułapka apostazji.

Każdy, kto używa rozumu do tego, aby się rozwijać, a nie tkwić w odmętach religijnego absurdu, podejmie w końcu decyzję o formalnym wystąpieniu z kościoła lub innego związku wyznaniowego. Jednak kościół katolicki zastawił pułapkę pod postacią apostazji, o której jest mowa w kan. 751 Kodeksu prawa kanonicznego. Fakt, że apostazja ujęta jest w prawie kościelnym jest uznaniem przez apostatę tego prawa, czyli mimo aktu apostazji jest nadal tym prawem złączony z kościołem. W tym momencie słowa "formalne wystąpienie" jest zwykłą ściemą. W Polsce nie można w pełni formalnie wystapić z kościoła, gdyż kościoły i inne związki wyznaniowe są wyjęte spod ustawy o RODO i nie można wykreślić danych osobowych z ksiąg chrzcielnych. Rząd w tej kwestii nie chce pomóc obywatelom, chcącym być osobami bezwyznaniowymi. Można jednak poprzez oświadczenie woli, w którym oświadczymy, że nie chcemy podlegać doktrynie i prawu kanonicznemu "formalnie" opuścić tę instytucję. Takie oświadczenie wr...

Kościół wpadł w pułapkę Antychrysta.

Jeżeli Antychryst ma odwracać ludzi od Boga i ma działać poprzez fałszywe objawienia, znaki oraz cuda, to kościół ma spory problem. Zwiększa się ilość prywatnych "objawień", cuda gonią cuda, a kościół w dużej mierze to zatwierdza i pozwala na kult, a ludzie którzy starają się racjonalnie myśleć widzą w tym tani spektakl jarmarczny, który ma tylko wyciągać pieniądze z portfeli naiwnych. Można w tym zauważyć paradoks Antychrysta. Z jednej strony Antychryst wyłudza pieniądze od wierzących, a z drugiej strony rozumni ludzie nie dają się nabrać na te tanie sztuczki i "odrzucają" rzekomego Antychrysta. Wniosek nasuwa się tylko jeden - Ateiści są "bliżej Boga" niż wierzący, a że ateistom rozum podpowiada, że nie ma Boga i Antychrysta, to mają "święty" spokój i pierdołami się nie zajmują.

Fobia śmierci u wierzących a ateizm.

Tanatofobia (z greki: thanatos – śmierć, phobos – strach) to fobia specyficzna, która dominuje nad życiem, prowadząc do izolacji społecznej. Osoby nią dotknięte mogą doświadczać ataków paniki, hipochondrii, nieustannego zamartwiania się o własne zdrowie lub bezpieczeństwo bliskich. Z powyższego wynika, że wierzący przejawiają tę fobię w formie wmawiania ateistom, że przed śmiercią i tak zawezwą księdza, zrobią znak krzyża lub zawezwą samego Boga. Przecież ateista nie da się zastraszyć faktem śmierci skoro jest świadomy zmienności w obrębie przestrzeni, która wyznaczają początek i koniec. Najczęściej tanatofofobia jest skutkiem przeżyć traumatycznych i tu trzeba wspomnieć, że chrześcijanie od dziecka są wpychani w tzw. "przestrzeń śmierci", ale w sposób wzmacniający tę fobię.  Z jednej strony dla chrześcijan śmierć ma być początkiem "nowego życia", a z drugiej strony przez uznanie swojej "grzeszności" pojawia się niepewność, której obrazem jest wizja piekła...

Czy można obrazić światopogląd ateisty?

Odpowiedź jest prosta - NIE! Jeżeli ateista zakłada zmienność wszystkiego, to jest świadomy, że jego poglądy na człowieka i otaczającą go rzeczywistość też ulegają zmianom. Tylko, że ta zmienność ma prowadzić do poszukiwania prawdy w przestrzeni materialnych aspektów naszej rzeczywistości. Tu dochodzimy do kolejnego założenia, że istnieje tylko materia. Ateista nie zaśmieca swojego procesu analizy jakimiś wytworami ludzkiej wyobraźni, tylko biorąc na tapet wszystko to, co jest doświadczalne zmysłowo poddaje to ocenie. Jednak, jak widzimy, ateista ma świadomość istnienia konstrukcji myślowej nazwanej wyobraźnią, która jest ważnym elementem rozwoju intelektualnego, ale racjonalizm wyobraźni polega na łączeniu ze sobą realnych bytów, których skutek będzie też realny. Ateista nie wykreuje Pegaza lub krasnoludka, więc ma prawo do negatywnej oceny takich bytów oraz do głośnego o tym mówienia. Czy ta krytyka może kogokolwiek obrażać? Tylko osoby "oderwane" od rzeczywistości, i które...

Zdrowie psychiczne ateisty.

Jest idealnie pielęgnowane, gdyż ateista nie wpada w schizofrenię dwóch przestrzeni, czyli realnej i tej, która jest skutkiem tylko wyobraźni. Przykłady owej schizofrenii: "Wszechmocny stwarza słabość", "Dostajesz wolną wolę, ale musisz być posłuszny", "Dostajesz rozum, ale podstawą wiedzy są dogmaty", "Ojciec z miłości zabija syna", "Musisz cierpieć za życia, by być szczęśliwym po śmierci", "Powinieneś być biedny, by duchowieństwo cieszyło się bogactwem", "Musisz cały czas pamiętać, że jesteś grzesznikiem, ale niektórzy już za życia są święci", "Gdy zgrzeszysz, grzech ci będzie odpuszczony, ale piekła musisz się bać jak ognia". Błogi spokój mam w swych myślach, gdy rozumem mogę analizować to czego zmysłowo doświadczam i czerpać z tych doświadczeń samo dobro i z lekkim wysiłkiem mogę tym dobrem się dzielić. Istne szczęście poza dogmatami, droga ku przepięknej śmierci.

Jak wskazywać drogę, by nie wpaść w religijny amok?

Wszystkie religie opierają się na "nauczaniu", ale czym ono tak na prawdę jest? Wskazuje się jedną, jedynie słuszna drogę. Zapominamy w tym miejscu o pojęciu "alternatywa", które obrazowo można przedstawić powszechnym powiedzeniem "wszystkie drogi prowadzą do Rzymu". Każdy cel można osiągnąć na wiele sposobów i sztuką nauczania jest to, by wskazać wszystkie drogi do tego celu. Na pierwszym miejscu trzeba wykazać, czy cel przyniesie zamierzone korzyści i dopiero pod te korzyści szukać jak najkorzystniejszego sposobu na ich uzyskanie. Aby "drogowskaz" był najbardziej skuteczny, najlepiej aby wskazać minimum dwa najkorzystniejsze sposoby. Wtedy osoba z postawionym sobie celem bierze na siebie odpowiedzialnośc za dokonanie wyboru. W tym sposobie "nauczania" nie ma miejsca dla "Boga", w centrum jest człowiek, czyli religie nie mają żadnej możliwości przebicia się przez pancerz odpowiedzialności za świadomy wybór.

Skąd pochodzi "dusza"?

Z ludzkiej niewiedzy w pierwszym etapie rozwoju myślowego człowieka u naszych praprzodków. Źródłem tego jest pierwotna forma "religijna" nazwana animizmem, która przejawiała się tym, iż uważano wtedy, że wszystko, czyli ludzie, zwierzęta, rośliny, skały i wszelkie zjawiska są "ożywione", bo posiadają w sobie duszę. Czyż odkrycie atomu, nie powinno wszystkich naprowadzić na pojęcie "ruch", a tym samym na odejście od pojęcia "dusza"? Dlaczego więc nauka nie przeciwstawia się jednoznacznie temu, że religie manipulują pojęciem "duszy", co pozwala religiom na wprowadzanie i utrwalanie "najwyższego bytu duchowego" jakim jest "Bóg"? Czy ciągły brak odpowiedzi na pytanie - kiedy i jak powstał Wszechświat może być hamulcowym w procesie odrzucania nie udowodnionych hipotez religijnych? Przecież szukanie odpowiedzi jest drogą rozwoju, a ten prowadzi do prawdy. Jak długo będziemy popierać to, że łyżka religijnego kłamstwa będzie...

Co jest źródłem tajemnicy wiary?

Banalnie prosta odpowiedź - TAJNE DOKUMENTY ! Ludzie wierzą w wiele rzeczy, nie mając pełnej o nich wiedzy, a ci którzy wiedzą więcej, lecz tę wiedzę ukrywają, wykorzystują ją do manipulowania tym co ujawnione. Paradoksalnie, ogólnie dostępne dokumenty uważa się za prawdziwe i karmi się ludzi tą "prawdą", a w zaciszu tajnych archiwów "prawda ukrywana jest pod korcem". Czy zatem ukrywanie prawdy jest prawdą, czy jednak jest kłamstwem? Jaki wpływ ma to kłamstwo na istotę prawdy? Jedyne wyjście z tej skomplikowanej sytuacji, to szukanie prawdy w sobie i pod warunkiem, że tej prawdy nie będziemy spisywać, gdyż i tak znajdą się tacy, którzy ją ukryją i w ten sposób będą siać kłamstwo na nasz temat. Prawda o otaczającej nas rzeczywistości leży w rękach nauki. Jeżeli będzie to uczciwy spór naukowy, to będziemy się rozwijać. Jeżeli nauka będzie cokolwiek ukrywać, to będziemy stać w miejscu, czyli egzystencja prowadzić będzie ku katastrofie.

Jutro będzie popiół.

"Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz" Czy plemnik i jajeczko to proch? Co ze zmumifikowanymi ciałami zmarłych, których w kościele jest wiele i do których modlą się wierni? Czym zatem jest ten popiół/proch? Otóż jest symbolem naruszenia dobrego imienia, gdyż publicznie trzeba się przyznać, że jest się grzesznikiem, tylko po to, by za chwilę uznać ich "odkupienie". Dobre imię człowieka przejawia się drogą przez życie z podniesioną głową, bez fałszu, obłudy i cynizmu, a czyż nie jest fałszywym, obłudnym i cynicznym wmawianie komuś, że jest grzesznikiem i jeżeli będzie robił wszystko, co mu ktoś nakazuje, to będzie "zbawiony", choć ta "nagroda" czeka go dopiero po śmierci? Człowiek rozumny nie zgodzi się być tylko popiołem, który w rękach duchownych jest narzędziem ich władzy nad człowiekiem.

Czy ateiści chcą ateizacji państwa?

NIE! Ateiści chcą rzetelnej edukacji, dzięki której społeczeństwo na fundamencie logiki ściśle powiązanej z zasadą przyczynowo skutkową zacznie świadomie analizować doświadczenia zmysłowe, które prowadzić będą do racjonalnych wniosków, których skutkiem będzie odrzucenie wytworów ludzkiej wyobraźni, będących źródłem zniekształcania rzeczywistości. ATEIZM TO OŚWIECENIE. Dlatego ateiści chcą oświeconego państwa.

Świadoma, czy nieświadoma projekcja?

Zdecydowana większość ludzi ogląda filmy fabularne. Wiemy, że tematyka tych filmów jest różnorodna, ale w większości jest to fikcja literacka. Część z tych produkcji od razu jest postrzegana przez widzów jako coś nierealnego, także wtedy, gdy widz dowiaduje się, że fabuła jest na podstawie powieści, czyli fantazji twórczej autora.  Oczywiście wiadomo, że każdą fantazję trzeba urealnić w przestrzeni czytelności przekazu. Dlaczego widzowie od razu uświadamiają sobie, że żywych dinozaurów, elfów, ludzi z nadludzkimi mocami, doskonałych robotów itp. nie ma, choć są przez obróbkę technologiczną urealnione, ale filmy o treści religijnej przedstawiają realną "prawdę"? Fabuły historyczne również są obarczone błędem, którego skalę wyznacza ilość zebranych dowodów na dany temat. Każdy tekst jest powiązaniem ze sobą opisu faktu i interpretacji tego faktu przez autora, dodając słowa, które nie zmieniają faktu jako formy, ale mogą zmienić jego istotę. Jako przykład podam następujący opis ...

Czym jest wolność dla ateisty?

Jeżeli ateizm opiera się na racjonalnej analizie wszystkiego co jest wokół, a to jest podstawą wszelkich dziedzin naukowych oraz szukania potwierdzenia w dowodach materialnych wszelkich stawianych tez, to czy wolność dla ateisty może ograniczyć się tylko do aksjomatu - "bóg nie istnieje"? Gdyby astrofizycy trzymali się jednego tylko aksjomatu, że Słońce świeci i porusza się po nieboskłonie, czy człowiek poleciałby w Kosmos? Nauka opiera się na ciągłe zadawanym pytaniu - DLACZEGO? To to pytanie rozwija nasz mózg i pcha do przodu w rozwoju cywilizacyjnym. Czy zatem wolność dla ateisty nie powinna być postrzegana w aspekcie tego pytania? Dlatego ja, będąc ateistą stałe zadaję sobie pytanie - "dlaczego ludzie wierzą w boga?" Mój rozwój intelektualny wręcz wymusza na mnie szukanie odpowiedzi na to pytanie. To "drążenie" jest największym zagrożeniem dla ludzi wierzących w boga. Tego oni boją się najbardziej. Jednak ateizm nie powinien wzbudzać lęku, wystarczy, ż...

Odważna hipoteza.

Zakładając, że Paweł z Tarsu (grecki Żyd, faryzeusz, bogaty z obywatelstwem rzymskim) przyjął pokryjomu nauki Jezusa i kiedy przybył do Rzymu zaczął je głosić również wśród mieszkających tam Żydów, to po jego śmierci ok. 60 roku nastąpiło dla Żydów ważne wydarzenie. W roku 70 Rzymianie zburzyli świątynię jerozolimską. Wtedy powstała tzw. "wielką diaspora", ponieważ Żydzi nie mogli już składać corocznych ofiar w świątyni. Myślę, że od tego czasu żydowscy uczniowie Jezusa zaczęli tworzyć nową religię, dzięki której będą mogli w spokoju to bić interesy na terenie całego ówczesnego Imperium Rzymskiego. Z łatwością wykorzystali swoje "święte księgi" do tego, aby uczynić z Jezusa "syna człowieczego" posłanego przez Boga (proroctwo Daniela). Współcześni ortodoksyjni Żydzi nadal czekają na "mesjasza", ale Żydzi z I wieku zmienili formułę "mesjańską" dołączając "zmartwychwstanie", które było powszechnym wierzeniem w Egipcie (Ozyrys zm...

Fundamentem każdej religii są tylko emocje.

Gdy człowiek zadaje sobie "filozoficzne" pytania, kapłan powie - "nie ogarniesz tego rozumem, musisz otworzyć swoje serce na prawdę". Kapłan w ten sposób wymusza na człowieku jedynie wysiłek emocjonalny, a czym są emocje? To lęk, radość, śmiech, ale i gniew, zazdrość i zawiść, która może prowadzić do nienawiści. Co nam pokazuje obecny obraz świata? Widzimy w nim coraz więcej gniewu, lęku, zazdrości i zawiści. Czy zatem religie uprawnione są do tego by mówić i pisać o pokoju? Przecież to prowadzi ludzi do mentalnej schizofrenia, gdyż tak żarliwie modlą się o pokój, a sami poprzez swoje emocje ten pokój niszczą. Zastanawiające jest to, że wielu wierzących chodzi do kościoła, by się "wyciszyć", a co się dzieje po wyjściu z tego kościoła? W domu złe emocje, w pracy to samo i coraz mniej przyjaciół wokoło. Czym zatem są te kościoły? Na pewno nie "wyciszają", tylko zwiększają potencjał emocjonalny, który wybucha po wyjściu z kościoła. W tym "wycis...

Zastanawiający sposób myślenia.

"Jestem grzesznikiem, zostałem "zbawiony" i wejdę do "królestwa niebieskiego"". "Zbawienie" - odkupienie wszystkich grzechów, czyli grzesząc już mam te grzechy odkupione, więc po co czekać na "królestwo niebieskie" dopiero po śmierci? Gdzie zatem jest to "królestwo niebieskie"? Grzech zamyka "bramę" do niego? Po co więc to odkupienie? Otóż po to, by wokół krzyża zgromadzić tłumy ludzi, którzy wpatrzeni w niego nie będą myśleć o otaczającej ich rzeczywistości i w ten sposób przywódcy religijni bedą mogli robić co im się podoba kosztem wpatrzonych. I tak ludzie tracą czas i pieniądze, i zamiast inwestować w swoje szczęście, żyją w urojonym przez siebie świecie.

Dlaczego religie mają takie wzięcie?

Przyjęto prosty model. Najpierw obiecaj nadprzyrodzoną moc.  Następnie wprowadź nakazy i zakazy, dzięki którym będziesz mógł z tej mocy korzystać. Kiedy okaże się, że ta "moc" nie działa, usłyszysz, że musisz dać z siebie jeszcze więcej. Gdy przyjdzie moment załamania okaże się, że nie uwierzyłeś w tę "moc". A jak zapytasz - "co mam zrobić, by uwierzyć", staniesz przed rzekomą prawda, czyli dowiesz się, że trzeba "nago" stanać by czerpać z tej "mocy" I stoisz taki golusieńki, bo okazuje się, że "moc" objawia się dopiero po twojej śmierci. Ludzie wokół spuszczają oczy w dół, bo nie chcą patrzeć na tę goliznę, a ty z uporem maniaka twierdzisz, że takim cię bóg stworzył.

Ważne pytanie dla ateisty.

Czy Jezus musiał być Żydem? Na pewno znał język aramejski i hebrajski, ale mógł znać też grekę i łacinę. W tamtych czasach było wielu wykształconych mężczyzn, a ich wykształcenie opierało się na filozofii, bo o niej rozważano w tekstach i przemowach. Zakładając, że Jezus odrzucał tezę o istnieniu "boga stwórcy", to najlepszym gruntem do zasiania własnej filozofii była Judea, w której Żydzi byli monoteistami. Łatwiej jest przekonać kogoś, kto wierzy w jednego Boga do tezy, że ten bóg nie istnieje. Głoszenie tezy, że bóg nie istnieje w politeistycznym Imperium Rzymskim groziło karą śmierci i to dlatego pierwsi uczniowie Jezusa byli prześladowani, a sam Jezus został za to pozbawiony życia. Dlaczego tak mało szczegółów z życia Jezusa jest nam znanych z ówczesnej literatury? Dla mnie jest oczywistym, że nikt nie chciał wtedy pisać  o wywrotowcy, który burzył ówczesny "porządek" polityczno-religijny. Jednak coś w nauczaniu Jezusa było tak cenne, że tak wielu chciało żyć w...

Kościół sprofanował nauki Jezusa.

Jeżeli kościół umieścił w ewangeliach 15 przypowieści Jezusa, to oznacza, że Jezus przyjął formułę filozoficzną od Heraklita z Efezu, bo ten przekazywał swoje tezy w przypowieściach, ale w sposób, dzięki któremu ukrywał istotę przekazu. Można by napisać, że tylko dla tych, którzy mądrością swoją odkryją tę istotę. Dlatego był nazywany "ciemnym mędrcem". Heraklit odrzucał tezę, że bóg stworzył Wszechświat, przyjął tezę, że wszystko się zmienia i kładł nacisk na rozum, jako ten, który wszystkim zawiaduje. Jeżeli skupimy się na przypowieściach Jezusa, to można w nich odkryć taka istotę, która w ogóle nie pasuje do obecnej doktryny kościoła, dlatego ten użył manipulacji i w tekstach zawarł naprowadzenie wprost, aby nikt nie miał wątpliwości. Przykładem niech będzie przypowieść o skarbie i perle (Mt 13, 34-36). Inaczej można ją zinterpretować, ale kościół wybrał tekst, w którym ktoś dopisał - "królestwo niebieskie podobne jest do..." Wszystko wskazuje na to, że Jezus zab...

Dla ateisty rzymski katolicyzm jest religią krzywoprzysięstwa i zdrady.

Rzymski katolicyzm to religia krzywoprzysięstwa i zdrady. Chrzest - rodzice przysięgają, że bedą wychowywać dziecko w "duchu religii". Dziecko w wieku nastoletnim nie chce chodzić na lekcje religii i do kościoła. Rodzice nie dotrzymują złożonej "przed Bogiem przysięgi". Bierzmowanie - młody człowiek przysięga żyć "w świetle ducha św.", po czym wbrew temu "duchowi" uprawia seks przedmałżeński. Młody człowiek "zdradza ducha św.". Przysięga małżeńska - "i nie opuszczę cię aż do śmierci", poczym jest rozwód. Zdrada przysięgi złożonej przed Bogiem. Spowiedź - mocne postanowienie poprawy, a za tydzień znów spowiedź z tego samego "grzechu". "Grzesznik" oszukuje swojego Boga i na dodatek nie wierzy w "łaskę Boga", która chroniłaby go przed tym grzechem. Jedynie kapłani ślubują tylko posłuszeństwo swojemu biskupowi i celibat. Obydwie rzeczy są wykorzystywane do tego, by ukrywać wszelkie swoje niegodziwości...