"Zmartwychwstanie" a szczęście.

Religie wmówiły swoim wiernym szczęście po śmierci, a ci bezrefleksyjnie taplają się w tej irracjonalności.

Jest jedna przyczyna takiego stanu rzeczy.

WIERZĄCY NIE WIEDZĄ, CZYM JEST SZCZĘŚCIE.

Prosty mechanizm psychologiczny, który działa na zasadzie - nie jesteś szczęśliwy, bo nie wiesz, czym jest szczęście, religie wykorzystują do manipulacji, która polega na mówieniu wiernym, co to jest szczęście.

Każdy jednak myślący człowiek zadaje sobie pytanie - dlaczego to nie działa?

I tu pojawia się dysonans - "musisz zmartwychwstać, aby doznać szczęścia". 
Przecież, jeżeli człowiek umiera nieszczęśliwy, to nie wie w chwili śmierci, czym jest szczęście, więc czego może oczekiwać po śmierci?

Ta baśń o "zmartwychwstaniu" jest hamulcem w realnym szukaniu szczęścia za życia.
"Teraz może być źle, ważne że po śmierci będę szczęśliwy" jest największym absurdem i tragedią każdego wierzącego człowieka.

Jeżeli za życia jest źle, to po śmierci nie będzie już lepiej, a to religiom zależy na tym, żeby za życia nie było ci dobrze, bo nie będziesz chciał mieć lepiej po śmierci i wszelkie obietnice stają się bez pokrycia, a kiedy się tak głębiej zastanowisz, to zauważysz, ile pieniędzy straciłeś na te obietnice.

Pieniądze szczęścia nie dają, jednak pomagają szukać szczęścia i to niezależnie od ich ilości.

Komentarze

Czym w istocie jest religia?

Czym w istocie jest religia?

"Neutralność światopoglądowa" w oczach ateisty jest absurdem.

Ateistyczna rodzina kieruje się ku szczęściu.