Niepewność a wątpliwość.

Zacznę od dosyć popularnego cytatu:

„To smutne, że głupcy są tacy pewni siebie, a ludzie mądrzy tacy pełni wątpliwości”
- Bernard Russell

Czy Bernard Russell ma rację w tym stwierdzeniu?

Uważam, że nie.

Głupiec tylko "myśli", że jest pewny siebie, ale mądry, po przez wnioskowanie oparte na logice rozwieje swoje watpliwości, co do tej "pewności".

I właśnie tu kryje się sekret wątpliwości, gdyż one są bodźcem do doświadczeń zmysłowych, by na ich podstawie odkryć prawdę, która staje się pewna.

Ateista nie da się podejść wierzącemu jego transcendencją, bo ta jest poza doświadczeniem zmysłowym i w zgodzie z logiką uzna to za fałsz.

Wierzący swoją "pewność" może opierać tylko na "tajemnicy wiary", ale tam gdzie tajemnica nie ma prawdy.

Każda watpliwość skutkuje odwagą w szukaniu prawdy, a im bliżej prawdy, to człowiek staje się mądrzejszy. Im więcej wokół niego rzeczy pewnych, tym więcej trafnych, czyli dobrych decyzji.

Jednak wiele źródeł używa w stosunku do wątpliwosci synonimu "niepewność".
Czy aby na pewno można używać tych dwóch pojęć zamiennie?

Uważam, że błednym jest utożsamiać wątpliwość z niepewnością.

Niepewność przejawia się odczuwaniem stanu zagrożenia, czyli lęku, a ten nie pozwoli rozwiać wątpliwości. Lęk hamuje proces działania, a rozwiewanie wątpliwości to działanie wymagające odwagi.

Ateizm to odrzucenie niepewności i podjęcie wyzwania rozwiewania wątpliwości.

Mój wniosek jest taki:
Osoby wierzące żyją w ciagłym lęku i są wypełnieni po brzegi wątpliwościami, których ich wiara nie jest wstanie rozwiać, a to co naxywają "pewnym" jest tylko iluzoryczną powłoką ich słabości.

Komentarze

Czym w istocie jest religia?

Czym w istocie jest religia?

Wszystko jest projektem samym w sobie.

Ateiści lepiej "mierzą" czas.