Przywileje religii.

Ze względu na fakt, że Europa jest pod wpływem religii chrześcijańskiej, napiszę o procesie uprzywilejowania tej religii.

Podstawą wszelkich przywilejów chrześcijaństwa jest "magiczne" pojęcie "ewangelizacji".

Ewangelizacja (gr. euaggelizein – głosić dobrą nowinę) – propagowanie głównych kanonów wiary chrześcijańskiej, a przede wszystkim nauki o Jezusie.

Dlaczego pojęcie "ewangelizacja" traktuję w kategorii "magicznego" pojęcia?

Otóż, słowo "ewangelizacja" z góry narzuca pojęcie "dobra", bo to, co jest głoszone jest dobre, czyli trzeba bez żadnych empirycznych dowodów przyjać wszelkie "nauki" o Jezusie i uznać, że ta "wiedza" jest dla nas "dobra".

Magia w tym kontekście użyta jest przeze mnie jako baśniowa różdżka, za której dotknięciem, człowiek staje się szczęśliwy.

Jeżeli chrześcijaństwo przyjęło taka strategię indoktrynacji, to musiało stworzyć jak najlepsze warunki do urzeczywistniania tej strategii.

I w tym momencie nie mogło być inaczej, jak tylko oddziaływać na wszelkie formy życia społecznego, czyli w hierarchii znaczenia, religia musiała mieć najwyższą pozycję.

Stąd chrześcijaństwo zaczęło ingerować w prawo świeckie, narzucając wyższość "prawa boskiego", przekonując, że jest to "dobre".

Chrześcijanie nie widzą tego, że mają jakieś przywileje. I tak ma być. Przywileje są dla duchowieństwa, które korzysta z omamiania swoich wiernych tym "dobrem", sami czerpiąc z tego korzyści oraz stwarzając sobie możliwości do czynienia tego, co statystyczny człowiek nie nazwałby dobrem.

Pod płaszczem "wolności wyznania i religii" chrześcijaństwo ugruntowało sobie przywilej do określania co jest dobre, a co złe, ale w praktyce życia to wierni mają stosować tę klasyfikację, bo duchowieństwa to już nie dotyczy.

Paradoksem jest to, że "dobra nowina" głosi, co jest złem, a wierni to łykają jak "pelikany", bo mają nie widzieć tego, co czynią głoszący. Z góry wierni zakładają, że duchowni są "święci".

Gdy ateiści zwracają uwagę na tę obłudną strategię chrześcijaństwa, to zaraz duchowni podnoszą larum i głoszą, że są prześladowani.

CZY RACJONALNIE MYŚLACY CZŁOWIEK MOŻE PRZEŚLADOWAĆ DOBRO?

Tylko całkowite oddzielenie religii od natury człowieka, pozwoli na zdrowe podejście do pojęcia dobra, którego celem jest rozwój, a ten ma dać człowiekowi szczęście.

Komentarze

Czym w istocie jest religia?

Czym w istocie jest religia?

Wszystko jest projektem samym w sobie.

Ateiści lepiej "mierzą" czas.