Ateista bez "Boga" żyć nie może.
Spotykam się z częstym zarzutem, że ateista dużo pisze i mówi o Bogu.
Zadaję więc pytanie: jak ateista ma uzewnętrznić tezę, że Bóg nie istnieje?
Gdyby przestrzeń nie była przepełniona hipokryzją religijną, u której podstaw leży nierealna wyobraźnia, a która mąci logiczny obraz świata, to ateista nie byłby ateistą, lecz naturalistą i poznawał siebie w kontekście praw natury, które dają mu ogromne możliwości rozwoju.Jeżeli jestem ateistą muszę pisać i mówić o Bogu, który stoi w sprzeczności do logiki, która kieruje prawami natury.
Dlatego ateizm jest nurtem filozoficznym, który bazuje na osiągnięciach nauk szczegółowych, a te opisują naturę i prawa nią rządzące, i których strzeże przed skażeniem ontologią, by ta nie dorzucała do beczki materii transcendencji, która nie istnieje.
Jeżeli ktoś powołuje się na transcendencję, to musi pojawić się "barykada" ateizmu, który będzie używać pojęć zrozumiałych dla adwersarza, tak więc pojęcie "Bóg" będzie istnieć w przestrzeni dyskusyjnej.
Ateista powinien mieć jak najwięcej argumentów na potwierdzenie tezy, że Bóg nie istnieje, bo całą tę transcendencję trzeba zapędzić w pułapkę zrozumienia, że w odniesieniu do praw natury jest nielogiczna.
Komentarze
Prześlij komentarz