Wierzyć w siebie, to wierzyć w boga, którym sami być chcemy.
Dlaczego w ludzi wrosła "wiara w siebie"?
Ponieważ chcieliby być kopią kogoś innego nie znając siebie.
Czy trzeba wierzyć w to, że jesteśmy zdolni czegoś dokonać, czy jednak wiedzieć, że mogę tego dokonać?
Okazuje się, że bardzo dużo ludzi wchodzi w dorosłe życie nie znając swoich predyspozycji i możliwości, a to życie jest głęboką wodą, na której trzeba podejmować ważne decyzje, od których zależy nasza przyszłość.
Wtedy w życie wielu takich ludzi wkracza idea herosów i bogów, dla których nie ma rzeczy niemożliwych.
Co mniej wymagający stawiają za przykład innych ludzi, którym się powodzi, są bogaci i szczęśliwi.
Mit herosów i bogów upada, gdy wiara w nasze nadludzkie siły kończy się śmiercią, a bogactwo i szczęście kończy się wyrokiem skazującym, bo to, co ktoś zdobył pochodziło z przrstępstwa, a szczęście było tylko grą pozorów.
Trzeba też wspomnieć o wierze w wygraną w grach losowych. Ktoś wymyślił boginię Fortunę i ludzie ślepo wierzą, że będzie dla nich łaskawa. W wielu przypadkach kończy się to uzależnieniem hazardowym i utratą wszystkiego. Dzieje się tak dlatego, że sami uważamy się za wyjątkową osobę, która narodziła się po to, by wygrać fortunę.
Powyższe wskazuje, że od kiedy wszczepiono ludziom boskiego bakcyla, ci ludzie chcą być bogami, a że do władzy dochodzą cwani i silniejsi, reszta pozornie oddaje cześć oficjalnym bogom, a w sferze wiary pozostaje złudne pragnienie, by być doskonałym.
Żeby poznać swoje predyspozycje i możliwości, trzeba tylko chcieć się rozwijać, czyli nie ograniczać naszego potencjału do wiary.
Komentarze
Prześlij komentarz