Wielki Wybuch i religia.
Zastanawiające jest, że teorię Wielkiego Wybuchu zaproponował w 1927 roku belgijski ksiądz i astronom George'a Lemaitre.
Odbieram to jako sprytną zagrywkę kościoła w stosunku do nauki, bo teoria i tak nie daje odpowiedzi na pytanie - "co było przyczyną Wybuchu", a można dalej głosić dogmat o Bogu jako stwórcy, czyli inicjatora Wielkiego Wybuchu.
Jednak kościół się przeliczył, bo dał impuls do badań i wraz z rozwojem technologicznym, już w latach 60-tych ubiegłego wieku odkryto kosmiczne mikrofalowe promieniowanie tła oraz trwającą ekspansję Wszechświata (zgodnie z prawem Hubble'a).
Te odkrycia zaprzeczają dogmatowi o niezmienności Boga i stałej jego ingerencji w rzeczywistość, bo jeżeli wszystko "zaprogramował" na początku, to na nic nie ma już wpływu.
Czy zatem modlitwy o wszelkie "łaski", "wstawiennictwo" nie jest tylko ciągłym wykorzystywaniem przez kościół faktu, że człowiek cały czas szuka odpowiedzi na pytanie o początek i podtrzymywaniem ludzi w iluzji "wieczności", na której można robić czysty biznes?
Czyż nauka nie może postawić hipotezy, że materia jest wieczna i badać jej aspekty, co obaliło by mit o niematerialnym Bogu, a ludzi ze świata iluzji wprowadzić na drogę realnego postrzegania rzeczywistości?
Komentarze
Prześlij komentarz