"Eucharystia" - instytucjonalny marketing.

Zauważmy, jak sprytnie wymyślono strukturę mszy św.
"Liturgia słowa" - reklama produktu
"Zbiórka na tacę" - opłata za produkt
"Komunia święta" - gratis do produktu.

Oczywiście tym produktem jest obiecywanie "życia wiecznego", które jest "w zasięgu ręki" dopiero po śmierci.

Kościół wręcz potępia konsumpcjonizm, ale przecież to on podsunął pomysł na skuteczny marketing.
Problem kościoła jest to, że konsumpcja daje konkretny produkt, którym każdy może się cieszyć choćby przez chwilę i przynosi to wymierną korzyść.
Oczywiście w konsumpcji bardzo często brakuje umiaru, ale ta kwestia również ma swoje źródło w końcowej części mszy, gdy ksiądz w "ogłoszeniach parafialnych" wytyka wiernym, że dają za mało pieniędzy.

Jeżeli ateista racjonalnie podchodzi do rzeczywistości zrozumie także, że umiar jest podstawą rozwoju.
Wierzący wpadają w wir kościelnego marketingu i gubią się w swoim konsumpcjonizmie.

Komentarze

Czym w istocie jest religia?

Czym w istocie jest religia?

"Neutralność światopoglądowa" w oczach ateisty jest absurdem.

Ateistyczna rodzina kieruje się ku szczęściu.