Religia jest pozornym porządkiem.
W retoryce religijnej nader często pojawia się stwierdzenie, że na początku był chaos.
Nie bez powodu stosuje się takie sformułowanie.
Daje to powód do tego, by "wprowadzić porządek ".
Kto jak kto,
według religii ma to uczynić, jak nie wszechmocny Bóg.
Tyle tylko, że religia była potrzebna do tego aby wzmocnić władzę panujących, którzy jako niejako "pomazańcy Boga" tworzyli prawo, które miało pozwolić na sprawne zarządzanie państwem.
W tej całej konstrukcji pojawiła się jednak rysa.
Władcy chcieli być faktycznie bogami.
I tak w przestrzeni społecznej zaczęło dominować doświadczanie chaosu, który wyrażał się niesprawiedliwością społeczną, dyskryminacją i wyzyskiem.
Wierzący są przekonani, że Biblia głosi im sprawiedliwość, ale nie zauważają, że tylko z jednej strony, czyli kto się bezkrytycznie podporządkuje zasadom religijnym, to osiągnie "szczęśliwość".
Taka postawa wprowadza podział, który jest podstawą niesprawiedliwości i właśnie chaosu.
Wierzący również nie dostrzegają, że sami w ramach tych religijnych zasad popadają w destrukcję, czego przykładem są tzw. opętania, które występują tylko wśród osób religijnych.
Widzimy, że można wmówić człowiekowi, że jest opętany i jego organizm będzie odpowiednio reagował na te sugestie.
Mój wniosek jest taki - religie mogą sprawować swoją funkcję tylko w przestrzeni podtrzymywanego chaosu, więc karmią swoich wiernych pozornym porządkiem.
Komentarze
Prześlij komentarz