Podstawą rozwoju ateisty jest analiza absurdów religijnych.

Kiedy jesteśmy wstanie rozwiązać problem?
Można to porównać do układania puzzli.
Im większy problem, to jest więcej elementów puzzli do złożenia i są one coraz  mniejsze.
Przy układaniu puzzli co chwilę jakiś element nie pasuje, więc trzeba go odłożyc na bok i szukać takiego, który będzie pasował do już ułożonego fragmentu całości.
Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że mamy przed sobą obraz, który trzeba ułożyć.

Z religiami jest tak, że obrazek, który religia przedstawia nie zgadza się z elementami do ułożenia.
Wierzącemu to nie przeszkadza, bo uważa, że układanie jest niepotrzebne, bo już ma obrazek.
Ateista weźmie się jednak za układanie i wykaże ile elementów nie pasuje do całości.

Wierzącemu i tak to nie da do myślenia, bo woli iść na skróty i patrzeć w gotowy obrazek, ale ateista przy okazji układania tych puzzli może odkryć nowe zjawiska i dalej drążyć ten temat dla swoich korzyści.
Ateista w ten sposób się rozwija.

Czy wierzący zrozumieją, że na tych absurdach, które przedstawia religia ateiści mogą mieć większą korzyść niż oni?

Układajmy te puzzle, a wierzący niech tracą, jeżeli nie chcą włożyć energii w swój rozwój.

Komentarze