Behawioryzm zagraża rozwojowi człowieka.

Behawioryzm rozwinął się na początku XX wieku. Powstał w sprzeciwie do tradycyjnych form psychologii, które przypisywały duże znaczenie badaniu i znaczeniu stanów wewnętrznych (np. psychoanaliza). Łączy w sobie elementy filozofii, metodologii i psychologii.
W badaniach w tym nurcie główne znaczenia przypisuje się procesom warunkowania sprawczego (bodziec różnicujący – zachowanie – konsekwencje), zastępczego (poprzez modela), ale również klasycznego (bodziec – reakcja) wraz z czynnikami wpływającymi na ich skuteczność (operacje motywujące, operacje znoszące itp.).
Można wyróżnić kilka wersji behawioryzmu:
Klasyczny behawioryzm zaproponowany przez Watsona. Zakładał zaprzestanie badania stanów mentalnych w psychologii. Jedynym źródłem wiedzy miały stać się badania nad zachowaniem, gdyż tylko ono mogło być mierzone w obiektywny sposób.
Metodologiczny behawioryzm Hulla i Tolmana. W tym nurcie możliwe było już badanie stanów wewnętrznych i zachowania. Warunkiem prowadzenia tego typu badań było jednak definiowanie stanów mentalnych w taki sposób, aby można je było obiektywnie zmierzyć.
Radykalny behawioryzm Skinnera i teleologiczny behawioryzm Rachlina. W tych ujęciach zachowania publiczne oraz prywatne (stany wewnętrzne) mają taki sam charakter. Według tych nurtów środowisko w taki sam sposób kontroluje oba rodzaje zachowania (prywatne oraz publiczne).

Ten powyższy, obszerny wstęp dotyczący behawioryzmu pokazuje, jak człowiek chce drugiego człowieka sklasyfikować w konkretnych ramach jego rozwoju.
Dla mnie jest to bardzo niebezpieczne, gdyż dąży do ujednolicenia ludzi i uczynienia ich masą, którą będzie można sztucznie sterować, a co za tym idzie pozbawić indywidualnych cech, które są podstawą zasady różnorodności, zmienności, skrajności i paradoksu.

Ale przejdźmy do głębszej analizy:
Behawioryzm stawia tylko na bodźce płynące z zewnątrz i to one mają być przyczyną ludzkich zachowań, w zgodzie z zasadą bodziec - reakcja.
Behawioryzm pomija aspekt wewnętrzny, czyli fakt, że każdy jest wyposażony w trzy stany świadomości, tj. świadomość, podświadomość i nadświadomość. Jako przykład podam fakt tego, że człowiek w czasie snu ma sny. Sen jest procesem mieszania się podświadomości z nadświadomością, a podświadomość jest magazynem tego, czego doświadczylismy świadomie. Bardzo często sen jest kombinacją fikcji przedstawionej w obejrzanym filmie z tym, co w realu doświadczylismy w konkretnej sytuacji i z konkretnymi osobami. Trzeba pamiętać, że podświadomość zapisuje także osoby, których nie znamy, a przypadkowo spotkaliśmy np. na spacerze.

Stawiam odważną tezę, że sny podważają racjonalność behawioryzmu, gdyż wszystkie bodźce zewnętrzne zapisane w podświadomości, nie zawsze bedą odzwierciedlać prawdziwosć reakcji na te bodźce.
Nie można więc jednoznacznie opisać reakcji po opisanych bodźcach. To w podświadomości tkwi pierwsza przyczyna reakcji.
Prawdziwym jest to, że bodźce zewnętrzne mogą pomóc dotrzeć do przyczyny reakcji, ale nie są jedynym prawdziwym opisem tych reakcji.

Stąd mój wniosek, że stosowanie behawioryzmu w obecnej postaci, szkodzi człowiekowi, gdyż z dużym prawdopodobieństwem zachowanie człowieka będzie źle opisane, a w konsekwencji źle ocenione. Społeczność, w której żyje człowiek nie powinna pozwolić na taki proceder, gdyż nieprawidłowe ocenianie ludzkich zachować doprowadzi do destrukcji w tej społeczności. To będzie gruby mur przed jej rozwojem.

Ateista nie powinien pozwalać na to, aby ktoś źle go oceniał tylko dlatego, że jego zachowanie nie mieści się w ramach zachowań drugiego człowieka, gdyż ta druga osoba nie da pełnych gwarancji, że ramy zachowań, które sobie stworzyła odpowiadają dobru ogółu.
Ateista będzie zawsze dążył do dobra ogółu i dlatego będzie sięgał głebiej by oceniać, a nie tylko podchodził do drugiej osoby powierzchniowo, czyli przez pryzmat samego zachowania.

Komentarze

Czym w istocie jest religia?

Czym w istocie jest religia?

"Neutralność światopoglądowa" w oczach ateisty jest absurdem.

Ateistyczna rodzina kieruje się ku szczęściu.