Chierarchia wartości powinna zbliżać.
W poprzednim poście napisałem o wrogości do drugiego człowieka, która w swojej konsekwencji zawsze przynosi szkody.
Pisałem, że ta wrogość jest skutkiem nieprzyjaznego stosunku do innych.
Warto więc zapytać, co leży u podstaw tego nieprzyjaznego stosunku?
I w tym miejscu trzeba zwrócić uwagę na dwa pojęcia, które tworzą podstawową chierarchię wartości, czyli "ego" i "empatia".
Ego, to stawianie siebie na pierwszym miejscu, a
empatia (gr. empátheia „cierpienie”) – zdolność współodczuwania stanów psychicznych innych osób (empatia emocjonalna), umiejętność przyjęcia ich sposobu myślenia, spojrzenia z ich perspektywy na rzeczywistość (empatia poznawcza). Widzimy, że empatia i ego odnosi się do relacji, ale z tą różnicą, że ego chce dominować, a empatia współpracować.
W zależności od tego, które z tych pojęć stawiamy na pierwszym miejscu naszej chierarchii wartości, to w taki sposób budujemy relacje z innymi.
Gdy moje ego jest ponad wszystko, to wtedy stawiane przez siebie cele będą osiągane bez żadnych skrupułów i za wszelką cenę.
Ale wiemy, że ego jest nam potrzebne do własnego rozwoju i dlatego potrzebna jest empatia, aby ten rozwój był całościowy, czyli z korzyścią dla ogółu.
Sama postawa empatii może nas wciagnąć w problemy, bo gdy za bardzo zaangażujemy się w empatię emocjonalną, to możemy stać się ofiarą manipulacji i zostać wykorzystani. Zaś sama empatia poznawcza może doprowadzić do tego, że nie będziemy mieli własnego zdania o otaczającym nas świecie, a nawet o samym sobie.
Dlatego jak na dłoni widzimy, że jest potrzebny umiar w stosowaniu tych dwóch postaw.
W zależności od sytuacji trzeba wyważyć, ile w tym ma być naszego ego, a ile empatii.
I to jest podstawowa umiejetność ateisty - dobrze wyważyć. Czyli, jeżeli racjonalizm nie pozwoli przyjąć ateiście spojrzenia na rzeczywistość z perspektywy osoby religijnej, to na pierwszym miejscu postawi swoje ego i w ten sposób uwolni się od zgubnego wpływu osoby religijnej.
Jeżeli natomiast osoba religijna sama zacznie mieć wątpliwości, co do swojego postrzegania rzeczywistości, to wtedy ateista "uderza" swoją empatią, której podstawą będzie ugruntowane "ateistyczne ego" i podejmie próbę rozwiązania problemu.
Wątpliwości są zawsze zaczątkiem pogrążania się w problemach lub ich skutecznym rozwiązaniem, ale o tym w następnym poście.
Komentarze
Prześlij komentarz