Bieda kreowana jest przez bogatych, dla ich egoistycznych korzyści.

Od wieków ludzie nie zgadzają się z podziałem na biednych i bogatych. Jednak bogaci nie mają nic przeciw temu. Dlaczego?
Ponieważ bogaci swoje bogactwo budują na biedzie, która rodzi się z tego, że mało płacą tym, którzy na to bogactwo pracują, a ci z kolei przy najmniejszym potknięciu popadają w biedę.
Gdzie jest źródło tego zjawiska?
Otóż,  źródłem tej niesprawiedliwości społecznej jest brak umiaru przy podziale dóbr.
Ten podział dóbr ukształtował dwie ludzkie postawy, roszczeniowość i wyzysk. I odkąd społecznosci oparły swoją egzystencję na dominacji jednostki - przywódcy, wyzysk podsycał roszczeniowość, a to doprowadzało do obalania przywódców. Widzimy tu także ważną rolę pojęcia "władzy", bo to w tym pojęciu kryje się sedno sprawy. Władza autorytarna zawsze będzie rodzić konflikty i dlatego władza służebna, oparta na umiarze nie dopuści do wyzysku i tym samym ograniczy roszczeniowość.

Współczesność ukazuje nam w dalszym ciągu dwie opcje sprawowania władzy. Są to dyktatury i ustrój nazwany demokracją.
Największym problemem współczesnego świata są dyktatury religijne, bo one opierają się na chierarchii, u której podstawą leży posłuszeństwo.

Dlatego ateista powinien przeanalizować to, czy religijna dyktatura może działać w ramach demokracji. Czy ta demokracja nie jest przez to wypaczona i tym samym tworzy tylko pozorne pojmowanie sprawiedliwości społecznej.
Warto w tym miejscu zauważyć, że religie kierują swój przekaz przede wszystkim do biednych, więc religiom jest na rękę, aby ci byli. Ale najgorsze jest to, że religia tworzy przymierze z bogatymi, aby wspólnie biedę potrzymywać i czerpać jak największe zyski.

Czy zatem w demokracji powinna mieć miejsce bieda? O tym napiszę w następnym poście.


Komentarze

Czym w istocie jest religia?

Czym w istocie jest religia?

"Neutralność światopoglądowa" w oczach ateisty jest absurdem.

Ateistyczna rodzina kieruje się ku szczęściu.