Celebracja wpisana jest w naturę człowieka.

Człowiek od zarania swoich dziejów wiedział, że jest istotą społeczną, na co wskazywala obserwacja zwierząt, u których podstawową cechą była stadność. Widzimy więc, że społeczność człowieka jest wpisana w prawa przyrody, a tym samym w jego naturę.
Na tym fundamencie człowiek zbudował "cywilizację celebracji", gdyż tę społeczność trzeba było w jakiś sposób uzewnętrznić.
Od kiedy ogień stał się codziennym elementem w życiu naszych przodków, to on symbolizował te celebrację, gdyż taka społeczność gromadziła się wokół ognia by wspólnie spożywać wspólnie przygotowany posiłek.
Wiemy, że w zależnosci od szerokości geograficznej pdstawą diety były różnorodne produkty żywnościowe. W ten sposób zostały wykreowane rózne formy "celebracji posiłków".
Niestety w ten naturalny bieg rozwoju człowieka wtargnęły religie, które zaczęły wykorzystywać fakt nadwyżki żywnościowej i wręcz nakazały tę nadwyżkę składac w ofierze bogom.
Cynizm, jaki w tym się ukrył polegał na tym, że religie pozwalały, a wręcz "błogosławiły" ucztom, które miały zadowolić, czyli chociaż kilka razy w miesiącu najeść się do syta.
Widzimy więc, jak religie zaburzyły naturalny porządek ludzkiego życia, ponieważ zamiast tego, aby posiłek był celebracją wspólnego wysiłku na rzecz zdobycia pokarmu, stał się formułą bogacenia się "elity duchownych", która znaczną część tego pokarmu zabierała ludziom na rzecz kutlu bogów, a w rzeczywistości ten pokarm stawał się elementem spekulacji na rynku handlu tymi produktami.

W tym miejscu warto zwrócić uwagę na to, jak głęboko w mentalności ludzi utkwił ten schemat.
Człowiek ciężko pracuje, a potem tak zarobione pieniądze wydaje w myśl tzw. tradycji religijnej i w zgodzie z zasadą "zastaw się i postaw się" bierze udział w tej ogólnorynkowej spekulacji towarami.
Warto by było zatrzymać się na chwilę i zastanowić się, co tak naprawdę jest źródłem wielu tradycji.
Jako przykład podam tradycję obdarowywania się prezentami, bo przecież ona wyrosła na bazie wspierania biednych, czyli na jałmużnie.
Dzisiaj na szczęście jest to tradycja pamięci o najbliższych, ale po co mieszać do tego religię i powoływac się na św. Mikołaja, który będąc biskupem rozdawał w swoim czasie jałmużnę?

Oczywiście odsłania się tu jeszcze jeden aspekt tej tradycji, czyli fakt, że nadal są osoby biedne. Ale czy fakt, że raz w roku przygotujemy im świateczna paczkę i zorganizujemy tradycyjną wigilię, zmieni ich los?

Ateista powinien dązyć do tego, aby całe jego życie było celebracją dostatku, który wypracuje własnymi rękami dzięki zdolnościom intelektualnym. Taką postawą jest droga do eliminacji biedy w najbliższym otoczeniu, a to będzie pozytywnie skutkować dla całej społeczności, w której przyszło mu żyć.

Dlatego w następnym poście ustosunkuję się do wizji świąt tzw. "Bożego Narodzenia" przez pryzmat mentalności ateistycznej, aby spróbować poddać pod dyskusję alternatywę, jaką ta mentalność za sobą niesie.

Komentarze

Czym w istocie jest religia?

Czym w istocie jest religia?

"Neutralność światopoglądowa" w oczach ateisty jest absurdem.

Ateistyczna rodzina kieruje się ku szczęściu.