Fundamentem każdej religii są tylko emocje.
Gdy człowiek zadaje sobie "filozoficzne" pytania, kapłan powie - "nie ogarniesz tego rozumem, musisz otworzyć swoje serce na prawdę".
Kapłan w ten sposób wymusza na człowieku jedynie wysiłek emocjonalny, a czym są emocje?
To lęk, radość, śmiech, ale i gniew, zazdrość i zawiść, która może prowadzić do nienawiści.
Co nam pokazuje obecny obraz świata?
Widzimy w nim coraz więcej gniewu, lęku, zazdrości i zawiści.
Czy zatem religie uprawnione są do tego by mówić i pisać o pokoju?
Przecież to prowadzi ludzi do mentalnej schizofrenia, gdyż tak żarliwie modlą się o pokój, a sami poprzez swoje emocje ten pokój niszczą.
Zastanawiające jest to, że wielu wierzących chodzi do kościoła, by się "wyciszyć", a co się dzieje po wyjściu z tego kościoła? W domu złe emocje, w pracy to samo i coraz mniej przyjaciół wokoło.
Czym zatem są te kościoły?
Na pewno nie "wyciszają", tylko zwiększają potencjał emocjonalny, który wybucha po wyjściu z kościoła.
W tym "wyciszeniu" nie znajdziemy odpowiedzi na nasze pytania, bo do tego potrzebny jest rozum, a ten możemy rozwijać nie w kościele, ale w bibliotekach, czy obecnie w internecie, jeżeli potrafimy krytycznie podejść do informacji.
I tego życzę sobie i wszystkim ludziom dobrej i racjonalnej woli.
Komentarze
Prześlij komentarz