Ufam, czyli wiem.
Tak jak pisałem w poprzednim poście, zaufanie musi być oparte na szczerości, która jest równoznaczna z prawdą.
Dlaczego mamy problem z mówieniem prawdy?
Ponieważ braki w wiedzy nakazują nam wręcz "coś dopowiedzieć" i bardzo często jest to oparte na nieprawdziwych informacjach.
Zaufanie, jakim możemy i chcemy obdarzyć drugą osobę, powinno opierać się na wiedzy o samym sobie i wiedzy o tej drugiej osobie.
Dlaczego tak bardzo ważna jest ta korelacja?
Wiedza o nas samych pozwala przygotować grunt do relacji z drugą osobą. Wiedząc jakie mam zalety i wady mogę od samego początku relacji, kierować ją w stronę pozytywnych skutków. Oczywiście, tak jak zaletami chcemy się chwalić, to nie powinniśmy ukrywać wad, bo wtedy można pokazać, że mimo tych wad, mogę tworzyć dobre relacje. Ważnym jest przy tej okazji, aby i druga osoba przyjęła taką postawę, bo wtedy mimo wad u jednej i drugiej osoby, można się skupić na zaletach.
Bardzo trudnym procesem jest eliminowanie wad, bo one mogą mieć różne przyczyny, ale gdy na pierwszy plan wystawiamy zalety własne i drugiej osoby, to już łatwiej jest położyć nacisk na eliminowanie wad w myśl powiedzenia "gdzie dwie głowy, to nie jedna".
W większości przypadków mamy doczynienia z zasadą, że kilka zalet jest wstanie wyeliminować lub ograniczyć jedną wadę,
Ale jak szczerze rozmawiać o zaletach i wadach, aby wspólnie się rowijać, czyli poszerzać zalety i eliminować wady?
To jest istotą dialogu, który powinien opierać się na kilku podstawowych zasadach, ale o tym w następnym poście.
Komentarze
Prześlij komentarz