Spowiadasz się? Niszczysz swoje sumienie.

Skąd taka teza?
Otóż, wystarczy odnieść się do pięciu warunków dobrej spowiedzi. Oto one:
1. Rachunek sumienia 
2. Żal za grzechy 
3. Mocne postanowienie poprawy 
4. Szczera spowiedź 
5. Zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu.
Jak widać na pierwszy rzut oka, prawie nikt nie spowiada się dobrze, o czym za chwilę, ale wiekszość po spowiedzi przystępuje do "komunii świętej".
Dlaczego prawie nikt nie spowiada się dobrze?
Bo największy problem jest z dwoma ostatnimi warunkami, które są ze sobą połączone zasadą przyczynowo - skutkową. Otóż, jeżeli szczerze wyznamy wszystkie nasze "grzechy" wobec bliźnich, to musimy im zadośćuczynić za te "grzechy". 
Jeżeli obraziliśmy kogoś słowem, powinniśmy go za to przeprosić, jeżeli kogoś okradliśmy, powinniśmy mu oddać skradzioną rzecz.
Ale co z tzw. "zdradą małżeńską", aborcją, z pożyciem bez ślubu kościelnego, życiem w związku jednopłciowym?
Kościół z jednej strony piętnuje te grzechy, ale nie jest wstanie zweryfikować do końca, kto przystępuje do "komunii świętej" i jej udziela prowadząc w ten sposób do profanacji "najświętszego sakramentu".
A czym jest sumienie?
Otóż, sumienie – w niektórych religiach i nurtach etycznych wewnętrzne odczucie pozwalające rozróżniać dobro i zło, a także oceniać postępowanie własne i innych ludzi.
Jak zatem mamy dobrze rozróżniać, co jest dobre, a co jest złe, skoro wiedząc, że coś jest złe dla nas lub dla kogoś innego, nie jesteśmy wstanie przyznać się do tego i tym samym temu zadośćuczynić, bo fakt przyjęcia "komunii świętej" "rozgrzesza" nas i usprawiedliwia przed "obliczem Boga"?
Takie przeświadczenie jest dowodem na to, że nasze sumienie jest chore, bo wiedząc, że coś jest złe, usprawiedliwiamy to i czynimy to zło dalej.
I tu wkracza kolejny warunek dobrej spowiedzi - mocne postanowienie poprawy, które przy braku szczerej spowiedzi i zadośćuczynienia bliźniemu sprawia, że pogrążamy się w tej chorobie, która nie tylko dotyka sumienia, ale wkracza również w obszar naszej psychiki, która zdeformowana może prowadzić do życiowych tragedii.
Tę chorobę potęguje fakt, że człowiek słucha innych w kwestii dobra i zła. Bez oparcia na własnych doświadczeniach zaczyna się proces zagubienia własnej wartości, gdyż człowiek stara się być takim, jakim chcą go widzieć inni.
W tym procesie zaczynają mieszać się pojęcia, które przez otoczenie są dyskredytowane, odwracane i wywołujące chaos, w którym do tragedii wystarczy jeden krok.
O tym napiszę w następnym poście.

Komentarze

Czym w istocie jest religia?

Czym w istocie jest religia?

"Neutralność światopoglądowa" w oczach ateisty jest absurdem.

Ateistyczna rodzina kieruje się ku szczęściu.