Wiara roznieca schizofrenię intelektualną.
W psychologii do wiary podchodzi się jako nadawanie dużego prawdopodobieństwa prawdziwości twierdzenia w warunkach braku wystarczającej wiedzy.
Czyż nie widzimy tu absurdu przy postawieniu znaku równości pomiędzy "dużego prawdopodobieństwa" a "braku wystarczającej wiedzy"?
Przecież takie potraktowanie "wiary" nie zachęca do tego by poszerzać horyzonty wiedzy, bo wystarczy nadawać duże prawdopodobieństwo prawdziwości twierdzenia.
Dla mnie powyższe jest dowodem na to, że "wiara" jest tylko złudzeniem, które jest zniekształconą interpretacją istniejących bodźców zewnętrznych, czyli ów brak wiedzy na temat tych bodźców niczego nie uprawdopodabnia, a jedynie odsyła do nierealnej wyobraźni, która odrywa człowieka od rzeczywistości. W psychologii mówi się w tym przypadku o zaburzeniach, ale wierzących się nie leczy z wiary, tylko uznaje jako "normalne zachowanie". Ta sama psychologia odwołuje się równiez do innych wniosków, czyli "złudzenia" występują również u ludzi zdrowych i nie jest objawem psychopatologicznym. W przypadku ludzi zdrowych, osoba doświadczająca złudzenia jest w stanie skorygować je z rzeczywistością.
Co to oznacza? Tylko to, że z "wiary" da się wyleczyć.
Jak to zrobić?
Wpierw trzeba na użytek tego posta wprowadzić pojęcie "wiary racjonalnej". Czym ona jest? Otóż, jest ona "życiowymi puzzlami", czyli człowiek gromadzi odpowiednią ilość elementów, by ułożyć "obrazek" spełniający jego oczekiwania.
Gromadzenie tych elementów przedstawię na przykładzie domowego budżetu.
Wiemy, jakie mamy przychody do tego budżetu i teraz trzeba dobrać elementy wydatkowe, które ten budżet zbilansują.
Jeżeli bilans wyjdzie na korzyść budżetu, cel został zrealizowany i jak widać, nie potrzebna była żadna "wiara - złudzenie", żeby przez miesiąc czuć się zabezpieczonym i nie odczuć jakiejkolwiek straty.
Ktoś powie, że mu do pierwszego nie wystarcza i musi pożyczać. To oznacza jedynie brak umiaru, a to on prowadzi do problemów. Zbytnia roszczeniowość wobec życia pogłębia w człowieku frustracje i rozgoryczenie, a złudzenie pogrąży w otchłani zagubienia intelektualnego, które prowadzi do niemocy.
Jak nie tracić sił na ciągłe bieganie i rozwiązywanie nakładajacych się problemów?
Potrzebne jest świadome rozróżnienie "wiary - złudzenia" od "wiary racjonalnej".
O tym jak w prosty sposób to robić, napiszę w kolejnym poście.
Komentarze
Prześlij komentarz