Dlaczego religie wymyśliły pojęcie "sekty"?

Powszechnie przyjmuje się, że "sekta" to grupa religijna, społeczna lub ideologiczna, która często charakteryzuje się silnym, charyzmatycznym przywództwem, zamkniętą strukturą, stosowaniem technik manipulacji psychologicznej oraz ekstremalnymi lub ekskluzywnymi przekonaniami. Termin może być używany w neutralnym znaczeniu jako określenie grupy powstałej na skutek rozłamu (schizmy) lub w negatywnym kontekście, szczególnie gdy odnosi się do tzw. grup destrukcyjnych, które są powszechnie uznawane za szkodliwe. 
Dlaczego to pojęcie wymyśliła religia?
Odpowiedź kryje się w ostatnim zdaniu powyższej definicji. Zadaniem religii jest szerzyć swoją doktrynę i pociągać jak najwiekszą liczbę ludzi. Tak więc te mniejsze grupy najlepiej nazwać za szkodliwe i wtedy jeszcze bardziej można kłaść nacisk na "dobro" płynące z określonej religii.
Pojęcie sekty powstało na bazie kultury rzymskiej. Zauważmy, że etymologia słowa "sekta" wywodzi się z łaciny, czyli od secta – kierunek, droga, postępowanie, zasady, stronnictwo, nauka, od sequi – iść za kimś, postępować, towarzyszyć lub łac. seco, secare – odcinać, odrąbywać, odcinać się od czegoś
Słowo "secta" ma pozytywny wydźwięk, lecz religie poszły w kierunku "seco" i zaczęły odcinać to, co zagrażało jej własnym interesom.
Gdy jeszcze raz prześledzimy współczesną definicję słowa "sekta" zauważymy, że każda religia jest nośnikiem elementów, które składają się na tę definicję. Dlatego trwa nieustającą walka religii o wpływy, a co za tym idzie o majątek, bo chyba nie trzeba przedstawiać dowodów na to, że religie są bardzo bogatymi instytucjami, co z kolei nie budzi wątpliwości, że jak się ma miliony wyznawców, to się również ma miliony na kontach bankowych.
Wspomniana przeze mnie walka pomiędzy religiami jest zaprzeczeniem idei pokoju, bo pomimo teoretycznej walki "na miłość bliźniego", od wieków odbywano broń przeciw bliźniemu i dokonywano mordów. Ale przecież religie obiecują szczęśliwość po śmierci w "niebie", więc jedna, czy milion "dusz" w tę, czy w tę. nie robi różnicy. Szerzej o pokoju będę pisał później, a teraz powróce do jednego z elementów definicji "sekty", którą zamieściłem na początku posta.
Chodzi o "stosowanie technik manipulacji psychologicznej".
Czyż nie jest paradoksem, że powszechnie uznaje się ten fakt, a mimo to miliony ludzi podążają tą drogą?
Czy człowiek świadomie odrzuca wolność intelektualną, która przejawia się analizą otaczającego go świata i jego samego w nim umiejscowionego?
Uważam, że nie jest to do końca świadoma postawa. Sedno tkwi w jednostkach, które narzucają innym swoją "charyzmę".
I o tej charyzmie napiszę w następnym poście.

Komentarze