Ciąg dalszy o cnotach religijnych, które mogą zniszczyć nam życie.
Religie stworzyły aż siedem cnót głownych, które mają być wskazówką do odnajdywania Boga w sobie.
Czy rzeczywiście posługując się definicjami tych cnót możemy odnaleźć Boga?
Sprawdźmy to analizując kolejne cztery cnoty kardynalne.
Roztropność - cnota moralna, która wyraża się umiejętnością dobierania właściwych środków prowadzących do celu. Jest zasadą doskonalenia postępowania człowieka. Człowiek roztropny korzysta z rozumu, który powinien dostarczać elementów osądu czy też kryteriów oceny. Potrafi też zasięgnąć rady u innych.
Jak jest w praktyce wykorzystywana ta definicja?
Po pierwsze musimy postawić sobie cel. Dla złodzieja będzie to kradzież. Teraz trzeba dobrać środki prowadzące do osiągnięcia tego celu, czyli złodziej korzysta z rozumu i przygotowuje plan, tak, aby skutecznie i "bezpiecznie" dokonać kradzieży. Taki złodziej również "zasięgnie języka", czyli porad, które ten plan "udoskonalą".
Czy złodziej jest roztropny?
Z definicji wynika, że tak, bo i jego "moralność" daje mu przyzwolenie na postawienie sobie takiego celu.
A czy to jest cnota?
Tu potrzebna jest głębsza analiza pojęcia moralności, która przeprowadzę w kolejnych postach.
Sprawiedliwość, to stała i niezmienna wola przyznawania każdemu tego, co mu się należy
oraz bezstronne traktowanie ludzi, niezależnie od osobistych uczuć czy uprzedzeń, co pozwala na obiektywną ocenę sytuacji.
Skąd jednostka może być pewna, co komu się należy? Zapominamy w tym miejscu o kolejnym pojęciu, jakim jest "roszczeniowość", która przy braku umiaru burzy pojęcie sprawiedliwości.
A co z bezstronnym traktowaniem ludzi?
Przecież jeżeli człowiek ma ustawioną chietarchię wartości pod kątem własnego dobra, to zawsze zauważy czyjąś chęć wykorzystywania przez inną osobę naszego dobra na rzecz złych intencji.
Bez zasady umiaru nie będzie sprawiedliwości, a religie zaprzeczają tej zasadzie wykorzystując swoich wiernych do bogacenia się i manipulowania nimi.
Umiarkowanie, przejawia się jako umiejętność zachowania równowagi w korzystaniu z dóbr materialnych i przyjemności, a także jako samokontrola, która pozwala osiągnąć spokój i dążyć do wyznaczonych celów.
Przy tej "cnocie" jedynie posłużę się przykładami duchownych, którzy w stanie nietrzeźwosci prowadzą auta, a nawet celebrują liturgię.
Nie ma przykładu "z góry", do którego odwołują się duchowni, to i nie ma cnoty, tylko zagrożenie dla ludzkiej egzystencji.
Męstwo oznacza zdolność do podejmowania właściwych decyzji w trudnych warunkach, zgodnie z wyższymi wartościami, nawet w obliczu nieprzyjemnych konsekwencji.
Przy tej "cnocie" wystarczy napisać, że jeżeli pozostałych sześć cnót opisanych powyżej szwankuje, to o męstwie nie może być mowy.
Pozostają tylko nieprzyjemne konsekwencje.
To dlatego, wypaczone przez religie cnoty prowadzą do ludzkich tragedii, a ponoć mają być "drogą do Boga". O tej "drodze" napiszę w kolejnym poście.
Komentarze
Prześlij komentarz