"Dobro boże" sprzeczne jest z dobrem ogółu.
Czym tak naprawdę jest "dobro boże"? Otóż jest subiektywnym podejściem do życia tzw. "przedstawicieli Boga" na Ziemi, czyli duchowieństwa. Oczywiście duchowni odwołują się do tekstów, w których jest zawarta "wola Boża", ale wszyscy wiemy, że te teksty napisali ludzie, którzy wykorzystując ludzkie słabosci chcieli stworzyć komfort dla siebie.
Duchowni uczynili to w cyniczny sposób tworząc ideę składania ofiar Bogu oraz form jałmużny dla pozornego dbania o biednych, którzy są "dziećmi Boga".
Przecież od razu widać, jak w ten sposób stworzono cyniczną samonapędzającą się machinę finansową, której głównym zadaniem było i jest powiększanie i umacnianie wpływów religii na życie co raz większej liczby ludzi.
Duża część z ofiar i jałmużny jest przeznaczana na podtrzymywanie obecnego stanu posiadania oraz powiększania majątku przez instytucje religijne.
To religie wprowadziły zadadę "świętości" własności, w kontekście tezy, że "wszystko jest własnością Boga", więc jeżeli ludzie chcą z tej własności uczknąć coś dla siebie, to muszą płacić haracz dzierżawcom tej własności, czyli duchowieństwu.
Czym zatem jest idea "dobra wspólnego"?
Ponownie trzeba się odwołać do predyspozycji i możliwości człowieka w kontekście zasady umiaru, której ramy określa zasada symbiozy w przyrodzie, którj zadaniem jest dać mozliwość rozwoju wszystkim gatunkom, pod rozumną kontrolą człowieka.
Zasada umiaru odwołuje się do potrzeb człowieka, które podlegają koniunkcji czterech zasad. Umiar jest wtedy, gdy zmienność i różnorodność, i skrajność, i paradoks da nam poczucie spełnienia, czyli rozum podpowiada, kiedy mam niczego więcej nie potrzeba, by być szczęśliwym.
To szczęście nie może ograniczać szczęścia innym, dlatego potrzeby jednostki powinny uwzględniać potrzeby ogółu.
Religie w swej istocie nie mogą dostrzegać potrzeb ogółu, ponieważ są skupione na potrzebach wąskiej grupy duchownych, a ci widząc, że na te potrzeby może pracować zdecydowana wiekszość wiernych, to nie ograniczają swoich potrzeb, zapędzając się w chorobliwe żądze, które potęgują chaos, w którym nie można dostrzec dobra ogółu.
W kontekście dobra ogółu potrzeba jest spojrzenia na miłość, która swoje źródło może mieć jedynie w dobru. Czy religia może być źródłem takiej miłości?
O tym w następnym poście.
Komentarze
Prześlij komentarz