Dialog - wysłuchać, zrozumieć, podsumować.
Zauważmy, jak powszechnie definiuje się pojęcie "dialog".
Dialog – wypowiedź wielopodmiotowa, rozmowa dwóch lub większej liczby osób.
W powyższej definicji używa się tylko słowa "rozmowa".
Czy zatem to wystarczy, abyśmy mieli doczynienia z dialogiem?
Z życiowego doświadczenia wiemy, że gdy dwie osoby rozmawiają, to jedna z nich mówi, a druga słucha. To jest ten podstawowy element dialogu, czyli wysłuchać osobę mówiącą.
Jednak samo wysłuchanie niczego nie wnosi do relacji. Osoba słuchajaca powinna zrozumieć, co w swojej wypowiedzi konwersarz nam chce przekazać.
Abyśmy mieli doczynienia z dialogiem, rozmowa przechodzi do schematu pytanie - odpowiedź, aby w ten sposób każda ze stron była pewna tego, czy mówimy o tym samym.
Jeżeli pojawiają dię wątpliwości pod tym względem, to dialog przechodzi na poziom argumentacji z zachowaniem zasady przyczynowo - skutkowej, innymi słowy, nasze wypowiadane zdania powinny być logiczne, bo tylko na logice powinna opierać się argumentacja.
W momencie, gdy argumenty są zbieżne ze sobą można wspólnie wypowiedzieć podsumowanie, czyli wniosek. W tym miejscu trzeba jednak pamiętać o tym, że wnioski mogą być także szkodliwe dla ogółu i wtedy nie jest to dialog, a jedynie "spisek". Oczywiście w definicji "spisku" mamy doczynienia z pojęciem "tajny", ale przecież życie nam dowodzi, jak obecnie wielu ludzi propaguje teorie spiskowe i nad nimi dyskutuje.
Jak widać dialog może eliminować spiski, ale nigdy nie będzie spiskiem.
Ateista nie powinien nigdy spiskować, a swój dialog z innymi opierać wyłącznie na logice opartej na zasadzie przyczynowo -skutkowej.
Czy ateista może prowadzić dialog z osobami religijnymi?
Myslę, że będzie to jedynie rozmowa, a nie dialog.
Problemem w takiej sytuacji jest pojęcie "argumentu". Osoby religijne za argument przyjmują wytwory swojej wyobraźni, które nie mają odzwierciedlenia w realnym świecie, ateiści opierają swoje argumenty na własnym doświadczeniu, które przekuwają w działanie przynoszące korzyści ogółowi.
W tym miejscu pojawia się pytanie, czy ateista może traktować osobę religijną jak swojego wroga, skoro nigdy nie dojdą do wspólnych wniosków?
O tym w następnym poście.
Komentarze
Prześlij komentarz