Czym więc jest "wiara w Boga"?
Wiara w Boga ma swoje źródło w źle rozumianym stwierdzeniu, że "mogę wierzyć w coś lub kogoś, bo mi wolno".
Czy w praktyce życia człowiek nie odkrywa faktu, że wiara w cokolwiek lub kogokolwiek nie przynosi żadnych korzyści, czyli w konsekwencji jest dla niego stratą? I co z tą wolnoscią owej wiary?
Czy wolno mi wierzyć w krasnoludki? A jaką mam z tego korzyść? Jeżeli bedę wierzyć, że krasnoludki są lepsze od ludzi, bo tak przedstawiane są w literaturze, to swoją egzystencję będe opierał na szukaniu tego, co jest nierealne i tym samym oddalał się od ludzi, bo nie będę im ufał i czuł ciagłe zagrożenie z ich strony. Zatrzymam się w rozwoju i w końcu doprowadzę do samodestrukcji.
Z powyższego wynika, że wolno mi wierzyć w to, co realnie będzie mi przynosić korzyści.
Taka wiara musi być silnie umocowana w realiach mojej osoby oraz realiach otoczenia, w którym przychodzi mi żyć.
Jak widać, tak naprawdę wolno mi wierzyć w siebie i to, co ma za zadanie mnie wzmacniać w dążeniu do realnie wyznaczonych celów.
Wiara w rozumieniu religijnym odwołyje nas do życzeniowości, czyli pozostawia nas na stałym poziomie naszych wyobrażeń o sobie i otaczającym nas świecie. To nie my mamy zmieniać siebie i otoczenie na lepsze, tylko spychamy tę odpowiedzialnosć na "Boga", bo wierzymy w jego wszechmoc i miłość do nas.
A jak jest tą "wszechmocą Boga"? Otóz sama religia zaprzecza tej "wszechmocy", gdyż jasno twierdzi, że "Bóg nie może stworzyć kwadratowego koła". Jednak religie cynicznie twierdzą, że "Bóg jest wszechmocny względem bytów przygodnych, czyli tych które stworzył". Dlaczego widać tu wyraźnie cynizm? Ponieważ nawet "Bóg" nie może nikogo zmusić do czynienia dobra, gdyż w przeciwnym razie nie byłoby zła. Znowu brakuje zasady paradoksu.
Co do "miłości bożej" w kontekście wiary pojawia się problem samotności. Tam gdzie jest miłość nie ma samotności, a bardzo wielu ludzi jest "samotnych w tłumie". W tę samotność pcha człowieka przekonanie, że wystarczy, że Bóg go kocha, a reszta jest nie ważna. Ta "reszta" jednak odsłania same ludzkie słabości, przy których wiara w Boga jest mało wiarygodna i najczęściej ujawnia obłudę.
I właśnie OBŁUDA jest odpowiedzią na pytanie - czym jest naprawdę "wiara w Boga".
W tej obłudzie jesteśmy gotowi co innego mówić i co innego robić, i co najgorsze jeszcze do tego co innego myśleć
Wiara w siebie przejawia się koniunkcją myślenia, mówienia i działania, ale do tego potrzebna jest wiedza o samym sobie, która ma swoje odbicie w otoczeniu i wzajemnych relacjach pomiędzy człowiekiem a otoczeniem.
Takiej wiary potrzeba do rozwoju.
Wiara w Boga hamuje ten rozwój.
Komentarze
Prześlij komentarz