Źródłem obłudy jest religia i prowadzi człowieka do samodestrukcji.
Jak już pisałem w poprzednim poście, obludą jest brak koniunkcji pomiędzy myśleniem, mówieniem i działaniem
Dlaczego tak trudno uzyskać tę koniunkcję?
Dlaczego tak trudno uzyskać tę koniunkcję?
Pierwszym powodem jest to, że myślenie jest najskrytszych procesem naszej aktywności. Ta skrytość powoduje, że nie mamy żadnych oporów aby tworzyć alternatywny "świat", w którym mogą nam się mieszać rzeczy realne z rzeczami nierealnymi. Pierwszym etapem weryfikacji tego, czy coś jest realne lub nierealne jest uzewnętrznienie tych myśli poprzez słowo lub gest. Jeżeli ktoś wskazując na szafę powie, że to jest słoń, każdy z otoczenia uzna to za poza normatywne. Jeżeli ktoś będzie "chodził" na rękach, to inni uznają, że człowiek chodzi na nogach.
Drugim powodem braku koniunkcji jest dysonans jaki powstaje w działaniu, które jest skutkiem koniunkcji myślenia i mówienia. Przejawia się to np. w sytuacji, gdy myślimy i mówimy, że jesteśmy uczciwi, ale dla komfortu sytuacji przywłaszczymy sobie znalezione pieniądze, bo powszechnie praktykuje się, że "co znalezione, to nie jest kradzione".
Trzecim powodem tego, że jesteśmy obłudni jest fakt, że nader często myślami usprawiedliwiamy nasze działania, a to z kolei prowadzi do mówienia kłamstw. Jaskrawym przykładem takiej sytuacji jest pomówienie, czyli za kogoś plecami mówimy na jego temat nieprawdę, a w obecności tej osoby wszystkiego się wypieramy, mówiąc że ta wcześniejsza nieprawda jest nieprawdziwa.
Te wszystkie trzy powyższe powodu mają wspólny mianownik. Jest nim strach przed przyznaniem się do błędu.
Przyczyną tego strachu jest przekonanie, że przyznanie się do słabości spowoduje odrzucenie przez najbliższe otoczenie. Ale, dlaczego mamy takie przekonanie? Ponieważ są,o słowo "przepraszam" nie wystarczy. Przyznanie się do słabości, której skutkiem jest czyjaś strata, powinno być zadośćuczynienie, czyli wyrównanie strat oraz mała nadwyżka, która da komuś do zrozumienia, że bardzo nam zależy na dobrych relacjach z nim lub z nią.
Myślę, że powyższy tekst dowodzi temu, że źródłem obłudy są religie.
Pierwszy dowód - skrytosć myśli nie daje wiernym gwarancji, że duchowni wierzą w Boga.
Drógi dowód - duchowni myślą, że są "święci" i mówią o tym wszystkim dookoła, a ich czyny gorszą wiernych.
Trzeci dowód - duchowni usprawiedliwiają swoje słabości "powołaniem do kapłaństwa", ale wiernym zbyt dużo od siebie nie dają, a często pogrążają swoich wiernych w jeszcze większy chaos.
Jak widać, z powyższego wyłaniają się dwa kolejne pojęcia - "sacrum" i "profanum", i o tym napiszę w następnym poście.
Komentarze
Prześlij komentarz